„Wzmożony import ziarna zbóż z Ukrainy mający niekorzystny wpływ na sytuację popytową i cenę na krajowym rynku, zwłaszcza w południowo-wschodnich regionach kraju” — takie informacje napływają do resortu rolnictwa kierowanego przez Krzysztofa Jurgiela, jak poinformowano w komunikacie.

— Przez 2,5 roku na poziomie unijnym rozmawialiśmy, żeby zmienić warunki, na jakich Ukraina sprzedaje zbożado UE. Niestety nie umiemy zdobyć poparcia krajów unijnych — to my graniczymy z Ukrainą, więc to do nas trafia w pierwszej kolejności bezcłowy import stamtąd. Nawet jeśli wyjeżdża potem z kraju, to nie w całości. Jedyne, co możemy zrobić, to prosić nasze ministerstwo o badanie importowanego zboża — sprawdzanie pozostałości po środkach chemicznych, obecności grzybów itp. To nie tylko kwestia ochrony rolników, ale też konsumentów, bo zboże przerabiane jest później m.in. na chleb — komentuje Marian Sikora, przewodniczący Rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podaje, że zwróciło się już w czerwcu do instytucji monitorujących import ziarna zbóż o wzmocnienie, zgodnie z obowiązującymi w UE wymogami, kontroli przywożonego ziarna. „W wyniku podjętych uzgodnień z Ministerstwem Finansów zostanie zintensyfikowany system monitoringu przywozu zbóż, ze szczególnym uwzględnieniem zwiększonego importu z rynku ukraińskiego” — czytamy w komunikacie.
Polscy rolnicy wielokrotnie alarmowali, że nie są w stanie konkurować z tanim zbożem zza wschodniej granicy, gdzie nie obowiązują unijne normy, a koszty pracy i ziemi są znacznie niższe.