Nepentes i Warfama sprawdzą koniunkturę
Rynek pierwotny, choć ostatnio nie ma się najlepiej, jeszcze nie umarł. Mimo licznych turbulencji, nieudanych i przekładanych ofert, kolejne spółki zmierzają na parkiet. Wczoraj propekty opublikowały Nepentes i Pol-Mot Warfama (analizy obok), a inwestorom na giełdzie prezentował się Europejski Fundusz Hipoteczny. Spółki wyglądają dość ciekawie, oby tylko nie przesadzały z ceną, bo sparzą się jak poprzednicy.
Przykładem jest Wielton, który nie miał problemów z uplasowaniem emisji, a jego debiut giełdowy był bardzo efektowny. Gdyby jeszcze spółka trafiła na okres lepszych nastrojów na rynku wtórnym, mogłaby skuteczniej powalczyć o wyższą wycenę. Ale i tak właściciele firmy nie mają powodów do narzekań, bo debiuty poprzedników okazały się niewypałami.
Reinhold Polska w ogóle zrezygnował z IPO, Hoopla.pl dwa razy przesuwała termin zapisów, by wreszcie przenieść je na marzec przyszłego roku. Zakłady Mięsne Herman zawiesiły ofertę. Wszystkie te firmy łączy jedno: mizerne zyski i/lub mała obecnie atrakcyjność branż, w których działają. Problemy branży były powodem kłopotów Konsorcjum Stali ze sfinalizowaniem oferty.
Ostrożność przy zapisach dotyczy zresztą nie tylko drobnych graczy, ale także zarządzających funduszami, którzy mają przewagę, bo mogą uczestniczyć w negocjacjach cenowych przy okazji book buildingu. Są to negocjacje skuteczne, bo poza pojedynczymi przypadkami nikt już teraz nie ustala ostatecznej ceny na poziomie maksymalnej. A i tak niedostatek popytu w obu transzach to już w tej chwili norma. Oferty Nepentesa i Pol-Motu Warfamy, spółek zyskownych i perspektywicznych, powinny być dobrym probierzem, czy na rynku pierwotnym rządzi chłodna ocena wartości firmy, czy już tylko emocje.
Nepentes zainteresuje fundusze
W najbliższy poniedziałek budową księgi popytu rozpoczyna się oferta publiczna spółki Nepentes, producenta i dystrybutora preparatów dostępnych w aptekach bez recepty. Silna pozycja rynkowa, wysoka dynamika wyników i rentowność działalności w połączeniu z rozsądną ceną emisyjną powinny ułatwić spółce drogę na giełdę.
Oferta publiczna obejmuje 4,44 mln akcji, z czego 1,7 mln to walory nowej emisji. Cenę maksymalną ustalono na 18 zł, co daje wycenę całej firmy 282 mln zł. Pieniądze z emisji — około 30 mln zł — pójdą na budowę lub kupno fabryki, która zajmować się będzie produkcją leków do użytku zewnętrznego (maści, żele, kremy), a także zakup innych podmiotów o komplementarnej ofercie produktowej, których obroty roczne sięgać będą 5-15 mln zł.
Dzięki tym inwestycjom w przychodach systematycznie rosnąć ma udział marek własnych. Portfel konstruowany jest tak, by znalazły się w nim produkty mające silną pozycję w swojej kategorii. Oba te czynniki mają zapewnić nie tylko dynamiczny wzrost obrotów, lecz także zwiększyć wypracowywane marże. Są one bardzo wysokie: po trzech kwartałach tego roku rentowność sprzedaży wyniosła 21,9 proc. (16,7 proc. przed rokiem). Zysk netto w tym okresie przekroczył 11,5 mln zł. Prognoza na cały rok to 13,2 mln zł (C/Z 19,3, przy uwzględnieniu rozwodnienia), a na 2008 r. 17,0 mln zł (wzrost o 29 proc., C/Z 16,6). Wskaźnikowo nie jest to może wielka promocja, ale warto docenić dobrą jakość zysków wypracowywanych przez firmę.
Głównym atutem Nepentesa, na który zwrócą pewnie uwagę szczególnie inwestorzy instytucjonalni, jest niewielka wrażliwość wyników na dekoniunkturę gospodarczą. Popyt na tego typu wyroby nie spada gwałtownie, gdy konsumentom wiedzie się gorzej, ponadprzeciętnie rośnie wraz ze wzrostem zamożności społeczeństwa. Wysoka jakość i względnie dobra rozpoznawalność produktów Nepentesa (roczny budżet reklamowy spółki to 10-20 mln zł) pozwalają optymistycznie oceniać perspektywy jego wzrostu.
Nepentes stawia też na rynki zagraniczne. Do tej pory działał tam głównie przez sieć innych dystrybutorów. Teraz tworzy własne spółki. Na pierwszy ogień idą Rumunia i Bułgaria, kolejne oddziały będą otwierane w Czechach, na Słowacji i Ukrainie. Wszystkie te rynki mają duże możliwości wzrostu, bo pod względem konsumpcji leków bez recepty do średniej z Europy Zachodniej brakuje im jeszcze więcej niż Polsce. Docelowo sprzedaż zagraniczna stanowić ma jedną trzecią przychodów.