ZE PAK to kontrolowany przez jednego z najbogatszych Polaków wytwórca energii, bazujący na węglu brunatnym. Jest to wprawdzie „najbrudniejsze” z paliw kopalnych, ale cechują je niskie koszty wydobycia (odkrywka), a dodatkowo sprzyjają mu niskie ceny praw do emisji CO 2. W ubiegłym roku PAK niemal nie zarabiał, bo uderzyły w niego zniżkujące ceny energii. Dziś już widać poprawę, przynajmniej krótkoterminową. Po pierwszym półroczu grupa ma 138 mln zł zysku netto, wobec 15 mln zł przed rokiem. Zdaniem Pawła Puchalskiego, szefa działu analiz DM BZ WBK, to efekt cięć w inwestycjach.
— Warto zwrócić uwagę na poziom inwestycji. Firma produkująca 10 TWh energii rocznie i zapewniająca ok. 7 proc. krajowej podaży wydaje w drugim kwartale na inwestycje ledwie 18 mln zł. To tyle, co nic. To aberracja na wielką skalę, wynikająca z braku rynku mocy i opóźnień w budowie nowych odkrywek węgla brunatnego — ocenia Paweł Puchalski. Przy braku inwestycji dług netto spada, a przepływy pieniężne są pozytywne. To cieszy inwestorów. Cieszyć może ich również agresywna polityka sprzedażowa PAK.
— Na uwagę zasługuje wysoka cena energii, którą uzyskali traderzy PAK. W drugim kwartale było to średnio aż 176 zł/ kWh. Widać, że spółka istotnie zmniejsza produkcję w okresach niskich cen dziennych, produkując możliwie dużo w trakcie szczytów. Można też wnioskować, że PAK umiejętnie wykorzystał czerwcowe upały i sprzedawał energię w szczycie, kiedy ceny przekraczały 1000 zł — analizuje Paweł Puchalski. © Ⓟ