Rzeszowski Zelmer, producent AGD, nie zostanie przekształcony w spółkę pracowniczą. Zdaniem szefa firmy, potrzebuje ona dokapitalizowania przez silnego partnera z branży lub wejście na giełdę. Dlatego próbuje zainteresować sobą amerykańską firmę White Westinghouse, ale ta na razie wstrzymuje się z konkretnymi deklaracjami.
Zgodnie z harmonogramem restrukturyzacji i przekształcenia, Zelmer z Rzeszowa powinien zostać sprywatyzowany w 2003 r. Andrzej Libold, szef największej państwowej fabryki AGD, zapewnia, że nie wchodzi już w grę przekształcenie firmy w spółkę pracowniczą. Taką formułę lansował poprzedni zarząd Zelmera.
— Zelmer jest zbyt dużą firmą, aby przy obecnym stanie gospodarki pracownicy zdołali ją kupić. Kapitał, który zebrali, nie dawał im szans na prywatyzację fabryki — tłumaczy Andrzej Libold, prezes Zelmera.
Pracownicy zgadzają się chyba ze swoim szefem, bo już w maju zdecydowali, że Invest-Zelmer, spółka powołana do gromadzenia środków na wykup akcji Zelmera, obniży kapitał, wypłaci udziałowcom dywidendę i skupi się wyłącznie na drobnej działalności usługowej dla Zelmera.
W tej sytuacji coraz bardziej realne jest, że Zelmer trafi w ręce zagranicznego inwestora lub na warszawską giełdę. Rozpoczęcie prywatyzacji i jej forma zależy w dużej mierze od wyników finansowych, którymi Zelmer zamknie ten rok. Andrzej Libold liczy na 5-6 mln zł zysku, co byłoby całkiem niezłym wynikiem w stosunku do prawie 20 mln zł straty na koniec 2001 r. Wyniki spółki po I półroczu wskazują, że Zelmer zaczął odzyskiwać równowagę. Spółka wypracowała w tym czasie 2,8 mln zł zysku netto, podczas gdy w analogicznym okresie 2001 r. zanotowała prawie 6,5 mln zł straty.
— Potrzebujemy kapitału i fachowej wiedzy, ale nie chciałbym, aby inwestorem została firma, która konkuruje z nami w tym, co jest naszą najmocniejszą stroną, czyli w produkcji odkurzaczy — mówi prezes Libold.
Szef Zelmera nie chce precyzować, kogo wyklucza z grona potencjalnych inwestorów, a z kim chciałby współpracować. Z rynkowych zestawień wynika, że najsilniejsi konkurenci Zelmera to Philips i Electrolux. Nie wchodzi też w grę związek z najsilniejszym obecnie producentem białego AGD – Amicą. Wojciech Kaszyński, prezes spółki z Wronek, podkreślił, że nie chce przejąć Zelmera. Nieoficjalnie zaś udało nam się ustalić, że Zelmer sam złożył wstępną propozycję amerykańskiej firmie White Westinghouse, dużemu producentowi lodówek. Amerykanie jednak nie są zdecydowani na globalne inwestycje. Analitycy potwierdzają, że wydarzenia w amerykańskim biznesie powstrzymują wiele firm z USA od akwizycji. Fabryką z Rzeszowa mogłaby się za to zainteresować włoska firma Merloni, która produkuje w Polsce tylko kuchnie.
Kiepska koniunktura na giełdzie i nieudane próby debiutów stawiają również pod dużym znakiem zapytania wariant upublicznienia Zelmera. Andrzej Libold przekonuje jednak, że za rok sytuacja może być zupełnie inna.
— Branża AGD nie jest może dzisiaj bardzo atrakcyjna dla inwestorów giełdowych, ale Zelmer ma świetnie rozpoznawalną markę, mimo problemów finansowych nie zalega z żadnymi świadczeniami i podatkami, eksportuje 40 proc. sprzedaży i zachowuje równowagę między eksportem a importem zaopatrzeniowym — podkreśla prezes Libold.
Za giełdą może przemówić jeszcze jeden ważny argument: w Zelmerze działa dziewięć związków zawodowych. Bardzo trudno będzie znaleźć inwestora, który znajdzie cierpliwość do negocjacji z nimi wszystkimi.
Okiem analityka
W ślady Amiki
Zelmer jest marką silnie zakorzenioną w umysłach Polaków. Jeśli zaprezentuje się jako firma nowoczesna i udowodni, że potrafi wypracować dobre wyniki, to może liczyć na uznanie inwestorów. Ostatnie pół roku Amiki, spółki z tej samej branży, pokazuje, że sektor AGD daje szansę zarobienia na giełdzie. Wprowadzenie spółki na giełdę nie wyklucza zaś pozyskania inwestora z branży. Można go szukać i zdobyć już jako spółka publiczna.
Bogna Sikorska
analityk CDM Pekao SA