Polacy nie żywią sentymentu do cara Aleksandra II. Bo i za co? Rusyfikacja, krwawo stłumione powstanie styczniowe... Mieszkańcy Helsinek cieplej wspominają Aleksandra Nikołajewicza Romanowa.
Za jego rządów brukowano ulice, stawiano latarnie... Na środku placu Senackiego — w centrum miasta — pyszni się pomnik despoty.
— Każdy przewodnik oprowadzający wycieczki po Helsinkach zaczyna od tego, że po wojnie rosyjsko-szwedzkiej w 1809 r. Rosja włączyła Finlandię w granice imperium. W Helsinkach rezydował rosyjski gubernator. Decydował o wszystkim. Także o kształcie urbanistycznym miasta. Na zabudowie Sankt Petersburga — styl rosyjskiego empiru — wzorowano zespół budynków przy placu Senackim: kościół św. Mikołaja, gmachy uniwersytetu i biblioteki uniwersyteckiej, budynek senatu — opowiada Grzegorz Sowa, informatyk w firmie Digitland.
Autem po lodzie
Stolica Finlandii harmonijnie wtopiła się między iglaste lasy a skalne, poszarpane wybrzeże morskie. Życie biegnie niespiesznie — to nie jest wielka, rozedrgana metropolia. W Helsinkach, na około 200 km kw., mieszka jakieś 560 tys. ludzi. W tłumie można się znaleźć tylko przypadkiem...
— Helsinki są bardzo zielone — w samym środku miasta leży jezioro i port. Czyste powietrze wdycha się już na lotnisku — pas startowy znajduje się w lesie. Gdy samolot kołuje do startu, widać grzyby! Czym jeszcze zaskakuje to miasto? Zimą, gdy Zatoka Fińska zamarza, jego mieszkańcy chodzą na piechotę do estońskiego Tallina! Albo jadą tam samochodami po lodzie... Latem zaś piorą dywany w morzu. W tym celu zbudowano nad brzegiem pomosty. Oczywiście, używają ekologicznych środków do prania — zapewnia Marcin Gielnik z Finnair.
Zadziwia rownież liczba aparatów komórkowych i częstotliwość ich używania.
— Przez komórkę rozmawia dziecko przechodzące przez jezdnię z deskorolką pod pachą, motorniczy w tramwaju... A w metrze dzwoni komuś co minutę! Komórki są tak rozpowszechnione, że na północy kraju ciężko znaleźć zwykłą budkę telefoniczną na karty czy monety — wspomina Weronika Sowa, studentka prawa z Krakowa.
Turyści, oczarowani spokojem i komfortem życia, mogą odnieść wrażenie, że Helsinki są nieco prowincjonalne. Nic bardziej mylnego! Życie artystyczne i kulturalne miasta pulsuje — szczególnie latem. Wszystko zaczyna się 26 czerwca, od uroczystego ogłoszenia początku lata — Midsummer.
— Miejscowe parki, z głównym Esplanadi Park, stają się areną bezpłatnych koncertów, targów, prezentacji... Warto być w tym czasie w Helsinkach — przekonuje Marcin Gielnik.
Twierdzi, że Finowie uwielbiają się bawić. W tym kosmopolitycznym mieście życie nocne toczy się od poniedziałku do niedzieli. Obchodzone 1 maja Vappu — święto pracy i studentów — to też okazja do zabawy.
— Ludzie przebierają się w kolorowe stroje. Do zwyczaju należy, że studenci myją i ubierają również Havis Amandę — posąg nimfy morskiej. A na głowę wkładają jej białą, studencką czapkę... Wszędzie odbywają się koncerty na żywo i pikniki. Zabawa trwa do białego rana — opowiada Marcin Gielnik.
Zwiedzać da się piechotą — wszystkie zabytki miasta są blisko siebie.
Tramwaj piwny
— Warto jednak przejechać się tramwajem pubem. Taka turystyczna atrakcja. Zabytkowy wagon z ustawionymi w środku stolikami. Robi pętlę wokół centrum. A ty siedzisz sobie, popijając piwo, cydr — jabłkowy lub gruszkowy, do wyboru — albo inne napoje. Objazd trwa blisko godzinę, stąd kilkuminutowy postój po drodze. Przy szaletach miejskich — wtrąca Grzegorz Sowa.
Pierwsze kroki turyści kierują zwykle na plac Senacki.
— To serce miasta — z potężną katedrą luterańską Tuomiokirkko, do której prowadzą strome, granitowe schody. Bogata fasada i surowe wnętrze robią niesamowite wrażenie! Zbudowana w połowie XIX w., obecnie pomalowana jest na biało — twierdzi Weronika Sowa.
Zimą, w pobliżu katedry, staje inna świątynia. Lodowa.
— Co roku stawiają tam kaplicę z lodu. Za każdym razem ma inny kształt, ale zawsze jest tak malutka, że mieści tylko księdza, młodą parę i świadków. Odbywają się tu wyłącznie nabożeństwa ślubne — tłumaczy Marcin Gielnik.
Spacerując wokół klasycystycznego placu Senackiego podziwia się również najstarszą kamienną budowlę miasta: dom Sederholma.
— A w dali, ponad placem, górują kopuły prawosławnego Soboru Uspieńskiego. W środku urządzono wystawę ikon oraz innych interesujących przedmiotów związanych z prawosławiem — dodaje Weronika Sowa.
Nieopodal soboru, na rynku Kauppatori ze statuą nimfy morskiej Havis Amanda, stoją niezliczone kramy. Kupi się tu warzywa, owoce, wyroby rzemieślnicze... Z liczącą 96 lat figurą nimfy — nagiej dziewczyny zdobiącej fontannę — związana jest ciekawa historia.
— Postać jest odwrócona tyłem do banku, choć pierwotnie miała stać do niego twarzą. Dyrektor tegoż banku sponsorował autora posągu, lecz nagle zaprzestał dotacji. Rzeźbiarz — Ville Vallgren — odpowiedział na to odwróceniem figury o 180 stopni... Po prostu wypiął się! — śmieje się Weronika Sowa.
Rynkiem Kauppatori kończy się deptak Esplanadi, na którym nigdy nie leży śnieg (ulica podgrzewana jest wodami termalnymi). Idąc Esplanadi zobaczyć można także Pałac Prezydencki i ratusz miejski. Jednak największe wrażenie wywiera Temppeliaukion Kirkko.
— Kościół wykuty w granitowej skale. Kopułę zrobiono z kilometrów zwiniętego drutu miedzianego. Świątynia, usytuowana na sporym wzniesieniu, z góry wygląda jak porzucony latający spodek. Często odbywają się tu koncerty muzyki klasycznej: surowe ściany zapewniają świetną akustykę — opowiada Grzegorz Sowa.
Świątynię, wymyśloną przez Timo i Tuomo Suomalainenów, ukończono w 1969 r.
Znaczki z Muminkiem
Wzdłuż nadbrzeża portowego ciągnie się plac targowy, gdzie sprzedają świeże ryby prosto z łodzi, kawior, mięso łosia... Zakupy można też zrobić w największym w Europie domu handlowym: 9-poziomowym Stockmanie na Esplanadi.
— Wydają po nim przewodnik, aby się nie zgubić! Wybór jest oszałamiający. Samo stoisko ze sprzętem do golfa miało jakieś 40 m długości! — wspomina Weronika Sowa.
Wśród turystycznych pamiątek dominują motywy łosia, renifera i, oczywiście, Muminków.
— Niedaleko dworca głównego mieści się Muzeum Poczty. Zgromadzono tu przedmioty związane z ponad 350-letnią historią poczty w Finlandii — skrzynki pocztowe, trąbki, dyliżansy — oraz edukacyjne gry komputerowe. Można też kupić kartki pocztowe i fińskie znaczki. My wybraliśmy te z Muminkami — opowiada Weronika Sowa.
Goście, zmęczeni zwiedzaniem i zakupami, odpoczywają w wesołym miasteczku Linnamäki. Ciekawostką jest tutejszy roller-coaster. Cały drewniany.
— Równie miło spędza się dzień na plaży. Pomiędzy wysepkami wokół Helsinek od rana do wieczora kursują stateczki. Na jednej z wysp — Seurasaari — są plaże dla nudystów... Statkiem można się dostać także do fortecy Suomenlinna. Twierdza wybudowana przez Szwedów w 1748 r. chroniła miasto przed atakiem z morza. Leży na pięciu połączonych ze sobą wyspach i stanowi odrębny od Helsinek obszar administracyjny. Co ciekawe, z lądem spina ją podwodny tunel — tyle, że jest on wykorzystywany wyłącznie w nagłych przypadkach: przejazd karetki itp. — opowiada Grzegorz Sowa.
Poleca także odpoczynek w parku Sibeliusa.
— Finowie kochają swego narodowego kompozytora. W parku, nazwanym jego imieniem, stoi pomnik artysty. Ma intrygującą konstrukcję z rur. Wygląda jak organy. I gra, kiedy wiatr powieje — mówi Grzegorz Sowa.
Na zwiedzanie Helsinek — „córy Bałtyku” — warto przeznaczyć trzy dni. Potem można udać się do Espoo i Vantaa — pobliskich centrów urlopowych.
