ZIELONA BUDKA PRZENOSI SIĘ DO SSE

Kozińska Katarzyna
opublikowano: 2000-02-07 00:00

ZIELONA BUDKA PRZENOSI SIĘ DO SSE

Warszawski producent lodów uruchamia w Mielcu fabrykę za 30 mln zł

BEZ ZMIAN KAPITAŁU: Zbigniew Grycan, współwłaściciel Zielonej Budki, zapewnia, że nie zamierza na razie sprzedawać kolejnego pakietu akcji spółki inwestorowi.

W lutym Zielona Budka, producent lodów z Warszawy, uruchomi fabrykę w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Mielcu. Inwestycja kosztowała około 30 mln zł. Fabryka będzie produkować kilka razy więcej lodów niż dotychczasowy zakład. Mimo to krajowi producenci nie obawiają się silniejszej konkurencji.

Zielona Budka, producent lodów z Warszawy, który coraz mocniej wchodzi na rynki regionalne , uruchamia produkcję w nowy zakładzie w SSE Mielec.

Lodowa strefa

Fabryka zacznie działać pod koniec lutego, ale produkcja na skalę przemysłową rozpocznie się w marcu.

— Do maja chcemy testować nowy obiekt. W tym czasie zakład w Aninie jeszcze będzie produkował lody. Później zostanie zlikwidowany — mówi Zbigniew Grycan, prezes zarządu i współwłaściciel Zielonej Budki.

Nie chce jednak ujawnić mocy produkcyjnych nowej fabryki.

— Mogę tylko powiedzieć, że ma ona pięć linii produkcyjnych i będziemy w stanie wytwarzać kilka razy więcej lodów niż do tej pory. Produkowaliśmy ich dotąd kilkanaście milionów litrów rocznie — mówi Zbigniew Grycan.

Tylko spokojnie

Jednak konkurencja nie czuje zagrożenia ze strony wzmocnionej Budki.

— W Polsce istnieje nadprodukcja lodów. Większa produkcja Zielonej Budki na pewno odbije się na rynku, ale przede wszystkim na małych „garażowych” wytwórcach. Większe zakłady, jak Augusto, Koral, Ekko mają swój segment, którego raczej nie stracą — tłumaczy August Tomaszek, właściciel firmy Augusto z Kalisza.

Z racji inwestycji w strefie ekonomicznej Zielona Budka przez 10 lat nie musi płacić podatku dochodowego. Prezes Tomaszek uważa, że nie będzie się to odbijać na cenie detalicznej produktów.

— Zielona Budka nie może zejść z ceną poniżej pewnego poziomu, który określa, w jakim segmencie działa ta firma. Przygotowuje bowiem dosyć drogi produkt. Poza tym firma nadal ponosi koszty, które my już mamy za sobą — wyjaśnia prezes Augusto.

Inwestycja w Mielcu kosztowała warszawską firmę 30 mln zł. Pieniądze pochodziły w znacznej części od francuskiego banku Paribas, który w 1998 r. kupił 12,5 proc. akcji spółki.

— Obiekt, który uruchamiamy, to tylko pierwsza część przedsięwzięcia. W przyszłości, w miarę wzrostu zapotrzebowania rynku, będziemy go rozbudowywać. Właściwie bez wstrzymywania produkcji możemy postawić drugą część budynku i podwoić moce produkcyjne. Jednak nie wcześniej niż w 2001 roku — chwali się Zbigniew Grycan.

Na podium

Prezes Grycan zapewnia, że Zielona Budka jest dziś w pierwszej trójce krajowych producentów lodów — po Algidzie i firmie Augusto. Jej rynkowy udział określa na 9,6 proc. Właściciel ma jednak ambicje sięgnąć jeszcze wyżej.

— Wbrew pozorom zachodnie marki, Algida i Schoeller, nie zrobiły w Polsce oszałamiającej kariery. Algidzie nie poszło w Polsce tak łatwo, jak na rynku czeskim, na którym jest praktycznie monopolistą — mówi Zbigniew Grycan.

Podobnego zdania są także inni producenci.

— Schoeller, który jest częścią niemieckiego koncernu Sźdzucker, ma ogromne możliwości finansowania promocji, ale tego zupełnie nie widać po jego wynikach w Polsce — twierdzi przedstawiciel lodowej branży.

Prezes Zielonej Budki przyznaje, że nadal musi inwestować w dystrybucję. Rozwijanie sprzedaży będzie kosztować warszawską firmę w tym roku około 10 mln zł.

— Będziemy zwiększać sieć przedstawicieli regionalnych. Wstawimy też do sklepów 5 tys. nowych zamrażarek (teraz jest ich tam 25 tys.). Wzrośnie też liczba samochodów dostawczych — wylicza Zbigniew Grycan.