Rolnikom zazwyczaj jest za ciepło albo za zimno, importowane surowce zalewają rynek lub dokucza krajowy urodzaj. Ceny płodów rolnych przyprawiają o ból głowy — raz przetwórców, a raz producentów. Przykłady? Jak podaje Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), kapusta w ostatnich sezonach kosztowała w skupie od 0,26 zł do 0,97 zł za kg. Cena marchwi bujała się jak huśtawka, co roku zaskakując górką albo dołkiem.

W morzu niepewności jest na szczęście zielona wyspa. To groszek, głęboko schowany w warzywnych statystykach, którego cena zna tylko jeden kierunek — w górę. Dobrze sprzedaje się za granicą, mrożony dociera nawet do Egiptu. A do tego jest wdzięczny w uprawie. Dobrze zawsze może zamienić się w lepiej. Dla zielonego groszku ten rok ma być rekordowy pod względem zbiorów.
Uprawy zwiększyły się o 15-20 proc., co — jak policzył Heinz Polska, właściciel marki Pudliszki — przy dobrych plonach może oznaczać 70-75 tys. ton groszku wobec 56 tys. ton w zeszłym roku, kiedy pogoda nie sprzyjała. — Wzrastający popyt na groszek jest zasługą rozwoju eksportu tego surowca — mówi Marzena Więckowska, rzecznik Heinz Polska. Główny Urząd Statystyczny danych o groszku nie publikuje, ale jego sukcesy eksportowe widać w danych Centrum Analitycznego Informacji Celnej.
— W 2008 r. sprzedawaliśmy za granicę 1,5 tys. ton groszku konserwowego, a w 2013 r. było to już 8,5 tys. ton, co oznacza wzrost o ponad 560 proc. Sprzyjają nam zmiany u największych producentów — Węgry, groszkowy potentat, sprzedają coraz mniej [ostatnie dane mówią o 65 tys. ton — red.], a pozostałekraje z czołówki, Francja i Włochy, nie rosną. Dzięki konkurencyjnym cenom i dobrej jakości zajmujemy ich miejsce — mówi Bożena Nosecka z IERiGŻ.
Zdaniem Marzeny Więckowskiej, właśnie ze względu na te walory zagraniczni producenci coraz częściej wybierają polski groszek zamiast węgierskiego. Do groszkowej konkurencji ostro zabierają się Chiny.
Ekspert IERiGŻ podaje (dane COMTRADE), że w 2006 r. ich udział w światowym handlu groszkiem konserwowym wynosił 300 ton, a w 2012 r. było to już prawie 16 tys. ton. W tej kategorii rozwija się też Serbia. Polski groszek konserwowy dociera głównie do Rosji, na Litwę, ale też… na Węgry. Mrożony, którego eksport w ciągu sześciu lat urósł o 300 proc. (według danych IERiGŻ, z 7 tys. ton w 2008 r. do 22 tys. ton w ubiegłym roku), jeździ głównie do Niemiec i Holandii, ale też do Egiptu i USA.
— To produkt popularny w kategorii B2B — trafia głównie do restauracji, barów i punktów zbiorowego żywienia. Popularne są też warzywne mieszanki z marchewką czy kukurydzą. Dla polskich przetwórców to warzywo ma jeszcze inną zaletę. Jego zbiory przypadają na czerwiec i początek lipca, idealnie trafiając między truskawki a fasolę, co pozwala wykorzystać wolne moce przerobowe — tłumaczy Tomasz Meller, prezes mrożonkowego Nordisu. Sezon na groszek dobrze wpisuje się również w kalendarz rolników.
— W tym samym cyklu wegetacyjnym, na tej samej ziemi mogą zasadzić inne warzywa, np. kalafiory czy brokuły, które dojrzewają później — wyjaśnia szef Nordisu.