Zielony biznes jest zaniepokojony

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2016-03-03 22:00

OZE Prosumenci czekają na jasne zasady działania systemu wsparcia lub jego likwidację

Na początku roku miała wejść w życie nowelizacja modyfikująca wsparcie dla odnawialnych źródeł energii (OZE). Zielone certyfikaty miały zastąpić system dopłat bazujący na aukcjach i taryfach gwarantowanych. Inwestorzy spieszyli się, by przed końcem roku zamknąć inwestycje. Dlatego w 2015 r. zanotowano rekordowe 1266 MW nowych mocy w energetyce wiatrowej.

JAKIE REGUŁY:
JAKIE REGUŁY:
Trudno się dziwić, że firmy i osoby prywatne, planujące montaż systemów fotowoltaicznych, wstrzymują się z inwestycjami. Potrzebne są jasne zasady dotyczące kosztów przedsięwzięcia i ich zwrotu.
BLOOMBERG

Trzeba poczekać

W grudniu okazało się jednak, że na najważniejsze zmiany prosumenci muszą poczekać do lipca. Na dodatek propozycje nowelizacji przygotowywało Ministerstwo Gospodarki, a zupełnie inaczej ma wyglądać projekt, nad którym pracuje Ministerstwo Energii.

— Nie ma projektu założeń do nowelizacji, a dyskusja jest chaotyczna, przypadkowa i nie oparta na przesłankach merytorycznych. Nie przypomina w niczym ani dobrze zorganizowanej debaty publicznej, ani tym bardziej konsultacji społecznych — komentuje Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej, dla portalu BiznesAlert.pl. Wątpliwości budzi „częściowa” rekompensata poniesionych nakładów inwestycyjnych na mikroinstalację. Czy to znaczy, że resort z góry zakłada stratę prosumenta? Zdziwienie wywołuje też propozycja, żeby nowy system wsparcia nie opierał się na opłatach za dostarczoną energię. Czyli na czym?

Ciągłe zmiany

Firmy działające na tym rynku przypominają, że dotychczasowy rozwój OZE pokazuje, iż jest to dziedzina niestabilna i należy być przygotowanym na jej dalszą ewolucję i przekształcenia.

— Branża stara się sprostać nowym warunkom, ale też próbuje się uniezależnić i zminimalizować efekty wydłużenia czasu wprowadzenia nowych przepisów. W ostatnich miesiącach poszerzyliśmy ofertę o gotowe zestawy o mocy 2, 3 i 4 kWp. Dzięki takim rozwiązaniom rynek prosumencki nie jest zależny od systemu dopłat. W praktyce oznacza to, że zainteresowani nie muszą czekać na zmiany — wskazuje Sławomir Reszke, prezes Opeus Energia. Firma przygotowała symulację inwestycji dla gospodarstwa domowego i przedsiębiorstwa.

Zagrożony cel

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że wzrost udziału zielonej energii w Polsce hamuje. Jeżeli wolne tempo rozwoju OZE się utrzyma, Polska nie spełni w 2020 r. celu 15,5 proc. założonego przez rząd ani nawet 15 proc. wyznaczonych przez unijną dyrektywę. Zgodnie ze strategią Unii Europejskiej na 2020 r. poszczególne kraje (UE-28) mają osiągnąć swoje cele w zakresie udziału OZE w miksach energetycznych, by uzyskać średni cel dla całej Wspólnoty wynoszący 20 proc.

Oszczędność w domu…

W analizie gospodarstwa domowego przyjęto następujące parametry — rozliczenienastępuje w taryfie G12, roczne zapotrzebowanie wynosi 4670 kWh, instalacja składa się z 22 paneli generujących moc 5,5 kWp i zamocowana jest na południowej połaci dachu skośnego. Gwarantowany czas produkcji wynosi 25 lat. Koszt budowy takiego systemu to 29 850 zł brutto, ale można starać się o dofinansowanie w wysokości 40 proc., co zmniejszy wydatek do 17 910 zł brutto. Przy założeniu, że cała wyprodukowana energia zostanie zużyta na potrzeby własne, roczne oszczędności wyniosą około 2800 zł brutto, co spowoduje zwrot inwestycji w niecałe 6,5 roku. Należy jednak pamiętać, że część energii wykorzystuje się w porze nocnej. Jeżeli 30 proc. energii jest rozliczane z dostawcą w formie opomiarowania netto, to roczne oszczędności wyniosą około 2500 zł brutto, co wydłuży czas zwrotu do nieco ponad 7 lat.

— Najważniejsze jest dopasowanie instalacji do potrzeb, czyli uniknięcie efektu tzw. przewymiarowana. Drugim ważnym czynnikiem jest dbałość o wykorzystywanie większości urządzeń domowych w dzień, w czasie produkcji prądu przez instalację fotowoltaiczną. Z pomocą przychodzą nowoczesne rozwiązania technologiczne, umożliwiające zaprogramowanie pracy sprzętów lub zdalne ich uruchomienie — dodaje Sławomir Reszke.

…i przedsiębiorstwie

Mimo korzystania z niższej ceny (taryfa G22) firmom opłaca się instalować PV, bo mają lepszą strukturę tzw. uzysku energetycznego — więcej energii zużywają za dnia.

— Idealnie wpisują się w tę charakterystykę np. firmy mrożące warzywa, przedsiębiorstwa miejskie czy stacje paliw. Kolejną kategorią są wielorodzinne budynki mieszkalne. W ich przypadku instalacje służą do zasilania części wspólnych. Dobrze wpisują się w działania poprawy efektywności energetycznej. W ramach programów wsparcia UE spółdzielnie mieszkaniowe i wspólnoty mogą pozyskiwać dotacje nawet do 85 proc. kwoty inwestycji, którymi objęte są także instalacje PV — mówi Sławomir Reszke. Opeus Energia dokonało analizy przedsiębiorstwa zajmującego się przetwórstwem spożywczym. Założono, że firma rozlicza się w taryfie G22, jej roczne zapotrzebowanie wynosi 151 tys. kWh i zdecydowała się na montaż 615 paneli generujących moc 160 kWp na południowej połaci dachu skośnego. Trwałość systemu wynosi 25 lat. Budowa będzie kosztowała 790 tys. zł netto, a możliwe dofinansowanie w wysokości 60 proc. pozwala zmniejszyć do 316 tys. zł netto. W odróżnieniu od gospodarstwa domowego o wiele bardziej prawdopodobne jest doprowadzenie do sytuacji idealnej, w której zużywany prąd pochodzi w całości z pracy instalacji fotowoltaicznej. Roczne oszczędności wyniosą w tym przypadku około 50 700 zł netto, co pozwoli na zwrot kosztów inwestycji w nieco ponad 6 lat. Jednak przy wsparciu wkładu własnego firmy pożyczką z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Go- spodarki Wodnej (WFOŚiGW) można wy- pracować zyski już w pierwszym roku działania instalacji.