Zimbabwe ma drugą na świecie populację słoni po sąsiadującej Botswanie. Oba kraje są krytykowane za umożliwianie polowań na największe ssaki lądowe.
- Jak mamy finansować naszą działalność, skąd brać pieniądze na opłacanie naszych ludzi, którzy spędzają po 20 dni w buszu obserwując te zwierzęta – powiedział Tinashe Farawo, rzecznik urzędu, który zarządza parkami narodowymi w Zimbabwe. – Ci, którzy sprzeciwiają się temu, co robimy, powinni zamiast tego sfinansować lepszą opiekę nad tymi zwierzętami – dodał.
Poinformował, że prawo do odstrzału będzie kosztowało od 10 tys. USD do 70 tys. USD, w zależności od wielkości słonia. Ujawnił, że najwięcej myśliwych przyjeżdża do Zimbabwe z USA, Rosji, Meksyku i Unii Europejskiej.
Władze Zimbabwe, gdzie przebywa prawie 100 tys. słoni, przekonują, że liczba zwierząt jest zbyt duża. Skutkuje to m.in. niszczeniem upraw, a nawet ofiarami wśród ludzi. W tym roku złożono już ok. 1 tys. skarg związanych ze słoniami. W całym ubiegłym roku było ich 1,5 tys. Farawo ujawnił, że w tym roku zwierzęta zabiły 21 ludzi. W ubiegłym było 60 ofiar śmiertelnych.