Zimowe straty można zniwelować

Jacek Pochłopień
opublikowano: 2002-01-07 00:00

Wojciech Brochwicz, partner i radca prawny w kancelarii Smoktunowicz i Falandysz, przypomina, że ci, którzy ponieśli straty w związku z atakiem zimy, mogą domagać się odszkodowań.

Wojciech Szeląg (Polsat): Czy w Pana kancelarii są już sprawy związane z tegorocznym atakiem zimy?

Wojciech Brochwicz: Nasza kancelaria niezmiernie rzadko zajmuje się jednostkowymi sprawami o odszkodowania. Ale koledzy z branży zawsze już w środku zimy mają pełne ręce roboty.

Załóżmy, że wyszliśmy z domu, pogoda jest nie najlepsza, a chodnik oblodzony. Jeśli przewrócimy się i złamiemy rękę, czy możemy to sobie odbić na tym, kto miał zadbać o to miejsce?

Tak, ale po pierwsze zgłośmy się do firmy ubezpieczeniowej, jeżeli byliśmy objęci ochroną od następstw wypadków. Poprośmy o pokrycie kosztów leczenia, wypłatę odszkodowania za straty, utracone zarobki. Jeśli ta kwota nie pokryje szkód, możemy pozwać podmiot, który odpowiadał za porządek w miejscu wypadku. Ustawa o drogach publicznych precyzyjnie to określa. Mówiąc w skrócie, za drogi krajowe odpowiada Skarb Państwa, za powiatowe samorząd powiatowy itd. Możemy mieć do czynienia z sytuacją, gdy ta druga strona się ubezpieczy. Władze Nowego Jorku wiele lat nie naprawiały chodników i ulic, bo doszły do wniosku, że bardziej opłaca im się ponosić koszty ubezpieczenia. Zmieniło się to za burmistrza Gulianiego.

Podobnie wygląda sprawa z wypadkami drogowymi. Ale już widzę tłumaczenie drugiej strony — trzeba było dostosować się do warunków na drodze.

Sąd oceni, czy nasza prędkość była właściwa a samochód przygotowany do trudnych warunków, czy dochowaliśmy należytej staranności. Czasem droga jest otwarta a pasażerowie trafiają na szklaną pułapkę. Tak było w przypadku płatnej autostrady między Katowicami a Krakowem. To droga płatna i ktoś jest zobowiązany do tego, by była ona bezpieczna i przejezdna.

Wicepremier Marek Pol wydał obowiązujący kilka godzin zakaz poruszania dla aut ciężarowych w niektórych województwach. Czy mógł to zrobić? To wojewodowie odpowiadają za stan dróg na swoim terenie.

Z tego co słyszałem w radiu wojewoda małopolski tego samego dnia zakaz uchylił. Pamiętam z czasów, kiedy byłem wiceministrem spraw wewnętrznych, gdy mieliśmy do czynienia z blokadami Samoobrony. Bardzo trudno było ministrowi czy wicepremierowi koordynować działalność wojewodów. Ich kompetencje są bardzo szerokie. Sprawa jest o tyle skomplikowana, że wciąż nie wykonano dyrektywy z Konstytucji w sprawie uchwalenia ustawy o klęskach żywiołowych i stanach nadzwyczajnych. Stąd wprowadzanie nadzwyczajnych regulacji prawnych jest trudne do uzasadnienia, choć nie niemożliwe.