Złe wrażenie zostało częściowo zatarte

Roman Przasnyski
opublikowano: 21-02-2011, 00:00

Przebieg piątkowej sesji na warszawskiej giełdzie był wyjątkowo urozmaicony. Nie było widać tradycyjnego już od czasu wydłużenia handlu kilkugodzinnego popołudniowego marazmu. Był za to powrót do przerwanej na krótko korelacji zmian naszych indeksów z ruchami dokonującymi się we Frankfurcie. Może to i lepiej, bo niezależność nie wychodziła nam ostatnio na dobre. Tym razem skorzystaliśmy z poprawy nastrojów znacznie bardziej niż pozostałe giełdy europejskie, nie licząc Aten, gdzie indeks rósł o ponad 3 proc., i Rygi zwyżkującej o ponad 1 proc. Nam musiał wystarczyć wczesnym popołudniem wzrost o 0,8 proc. Dobre i to, po czwartkowej przecenie. Z takim wynikiem znaleźliśmy się w giełdowej czołówce naszego kontynentu.

WIG20 zaczął dzień od zwyżki o niecałe 0,4 proc., jednak w pierwszych godzinach handlu miał trudności z utrzymaniem się nad poziomem czwartkowego zamknięcia. Po ataku podaży znalazł się wczesnym popołudniem pod kreską, ustanawiając nowe minimum korekty nieco poniżej 2630 punktów i tracąc 0,5 proc. Z tego poziomu rozpoczęło się mocniejsze odbicie, które po trzech godzinach doprowadziło indeks 30 punktów wyżej i do wzrostu o 0,8 proc. W pierwszej części handlu stawka naszych blue chipów była wyrównana. Większość papierów zwyżkowała po 0,6-0,8 proc. Słabością wyróżniały się jedynie spółki surowcowe. Akcje KGHM szybko jednak zyskiwały na wartości, w najlepszym momencie nawet 1,5 proc. Najgorzej radziły sobie walory Lotosu, przeceniane chwilami o ponad 2 proc. Po czwartkowym tąpnięciu do łask wróciły papiery BRE Banku, które po południu rosły o 3 proc. Po około 2 proc. w górę szły też akcje PKO i PZU.

Gorzej radziły sobie wskaźniki małych i średnich spó- łek, które przez cały dzień trzymały się poniżej czwartkowego zamknięcia. mWIG40 w najgorszym momencie zniżkował o ponad 1 proc. i nie kwapił się zbytnio do odrabiania strat.

Na głównych giełdach europejskich sytuacja była dość zróżnicowana. DAX po przedpołudniowym osłabieniu odrobił straty i trzymał się nieznacznie nad kreską. W Paryżu ta sztuka udała się nieco gorzej, zaś FTSE tracił 0,2 proc., mimo że sprzedaż detaliczna nieoczekiwanie wzrosła najmocniej od sześciu lat. Nastroje w Londynie popsuła informacja, że w Banku Anglii rośnie grono zwolenników podwyżek stóp procentowych, by zapanować nad inflacją. W naszym regionie dominowały niewielkie zwyżki. Jedynym wyjątkiem był moskiewski RTS, spadający o 0,2 proc.

Korzystając z niewielkiej zwyżki na Wall Street, warszawskie byki na godzinę przed zakończeniem sesji przycisnęły jeszcze mocniej. Ostatecznie WIG20 wzrósł o 0,82 proc., WIG o 0,4 proc., a sWIG80 o symboliczne 0,02 proc. Wskaźnik średnich spółek zakończył dzień stratą 0,93 proc. Obroty wyniosły ponad 900 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy