Złodzieje sklepowi działają sezonowo
Latem w hipermarketach kradnie się mniej
OSIEDLOWE PROBLEMY: Poważnym zagrożeniem dla dużych sklepów są osiedlowe bandy tzw. dresiarzy. Szczególnie upodobali sobie hipermarket HIT na warszawskim Bemowie. Od jakiegoś czasu prowadzimy z nimi regularną walkę — opowiada Grzegorz Ekiert, wiceprezes zarządu agencji ochrony mienia ERMINUS. fot. Małgorzata Pstrągowska
Przedstawiciele sieci hipermarketów nie zdradzają wysokości strat poniesionych z tytułu kradzieży. Nie wiadomo też, jak duża jest skala tego zjawiska w kraju. Statystyki policyjne są bowiem niekompletne. Tymczasem złodzieje sklepowi kradną w najlepsze — szczególnie zimą — pojedynczo i w grupach zorganizowanych.
Kradzieże sklepowe są szczególnie uciążliwe dla supermarketów. Bezpośredni kontakt z towarem i duże powierzchnie sprzyjają temu procederowi. Każda sieć marketów przewiduje jakiś procent strat z tytułu kradzieży przez personel i klientów. Niestety, osoby związane z problemami sklepowych kradzieży obowiązuje tajemnica — nie ujawniają ustalonych progów procentowych i nie mówią o stratach. Proszą też o zachowanie anonimowości. Zapewniają, że akurat w ich firmie straty są niewielkie.
Wątpliwe statystyki
Policyjne statystyki odnotowują stały wzrost drobnych kardzieży sklepowych. Nie są to dokładne dane. Większości przypadków nie zgłasza się do organów ścigania.
— Nie potrafię określić błędu statystyk policyjnych. Sporo drobnych kradzieży nie zgłasza się. Dzieje się tak np. kiedy rodzice przyłapanego na kradzieży dziecka płacą w kasie za towar — relacjonuje Grzegorz Ekiert, wiceprezes zarządu agencji ochrony mienia ERMINUS, która obsługuje m.in. sieć hipermarketów HIT.
Jak twierdzą przedstawiciele sklepowych sieci, te krępujące sytuacje prawie zawsze załatwia się polubownie. Dla złodzieja karą jest sama identyfikacja.
Jeżeli produkt jest ewidentnie zniszczony lub jego wartość przekracza określoną sumę, wzywana jest policja. W sieci Geant graniczną kwotą jest 250 zł, w HIT-ach pułap jest niższy i wynosi 200 zł.
Okradane markety starają się też na własną rękę zwalczać natrętnych przestępców. W osiedlowych sklepach REMA 1000 tworzone są listy szczególnie zasłużonych złodziei. Wykazy z ich danymi wędrują do pracowników ochrony i sprzedawców.
Sezon na złodziei
O ilości i częstotliwości kradzieży decydują sezony. Z kolei na rodzaj kradzionego asortymentu wpływają trendy w modzie. Gdy rozpoczyna się rok szkolny, kradzione są głównie towary związane ze szkolnictwem. W okresie świątecznym giną zabawki, płyty CD i gry komputerowe.
— Najgorzej jest w zimie. Złodzieje korzystają z możliwości ukrycia kradzionego towaru w grubej warstwie odzieży — wyjaśnia Grzegorz Ekiert.
Sieciowi ochroniarze szczególnie narzekają na ferie zimowe. Podobno właśnie wtedy znudzone dzieci przychodzą do hipermarketów pobawić się, a przy okazji zdarza im się coś ukraść.
Przyznają, że złodziei interesują też modne ubrania. Zimą kradną np. buty narciarskie najpopularniejszych firm, latem najnowsze modele butów sportowych. W tzw. martwych sezonach w hipermarketach Geant zatrzymuje się od 8 do 10 sprawców kradzieży dziennie. W święta ta liczba wzrasta do 20 osób.
W sieciach dokonuje się również poważnych kradzieży. Markety są coraz częściej okradane przez zorganizowane grupy przestępcze. Wśród nich wyróżnia się grupy wyspecjalizowane. Są np. tacy, którzy zajmują się kradzieżą sprzętu RTV. Inni kradną np. tylko alkohol.