„Złombol” ruszył po raz dziewiąty

Marek WierciszewskiMarek Wierciszewski
opublikowano: 2015-08-15 12:00

„Złombol” nie jest zorganizowaną wycieczką miłośników motoryzacji. To ekstremalna wyprawa bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony organizatorów, z rozbrajającą szczerością przyznają organizatorzy tego charytatywnego rajdu aut z epoki komunistycznej.

Rozpoczęta w sobotę dziewiąta już edycja wyprawy pojedzie w najwyższe partie Alp – na mierzącą 2757 m n.p.m. przełęcz Stelvio. Wyzwanie podjęło blisko 400 ekip z całej Polski, w tym startująca po raz drugi załoga „Pulsu Biznesu”.

Relacja z rajdu na portalu Twitter - śledź konto @M_Wierciszewski

Jeszcze przed startem jest więcej niż pewne, że nie wszyscy pokonają 48 zakrętów wiodących na trzecią wśród najwyższych alpejskich przełęczy drogowych. W ubiegłym roku przez zagotowane silniki, połamane mosty i oberwane tłumiki rajdu nie ukończyły trzydzieści dwie załogi. Choć tym razem ma być jeszcze trudniej, to jednak uczestnicy rajdu podejmowali już równie ekstremalne wyzwania. Dwa lata temu kolumnada m.in. dużych fiatów, żuków, ład i trabantów jechała na odległy o prawie 3 tys. km przylądek Nordkapp, a w 2012 r. auta wśród zabójczych dla nich upałów udały się do Grecji.

Co sprawiło, że drugi rok z rzędu bierzemy udział w wyprawie? Oprócz wyczynu, przygody i niesamowitych widoków chcemy pomóc zebrać pieniądze na dary dla dzieci z domów dziecka. Właśnie w tym pomogli nam związani z naszą ekipą darczyńcy: „Puls Biznesu”, portal ubezpieczdrona.com, szkoła językowa „A Nice Cup of Tea” oraz studio graficzne „Digital Melody”.

Fot. M. Wiśniewski.