Złomowiska chcą kapitału
ZŁOMEM W BEZROBOCIE: Dofinansowanie złomowisk spełniających standardy europejskie i kierowanie do nich samochodów przeznaczonych na złom to szansa na stworzenie wielu tysięcy miejsc pracy — twierdzi Dariusz Stawiarski, główny specjalista w Przemysłowym Instytucie Automatyki i Pomiarów, sekretarz Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów. fot. Borys Skrzyński
Polacy złomują zaledwie 300 tys. samochodów rocznie, czyli kilkakrotnie razy mniej niż powinni. Wejście Polski do struktur europejskich wymusi jednak zmianę przepisów o utylizacji odpadów oraz zwiększenie inwestycji w autozłomach.
W Polsce działa około 1,5 tys. autozłomów. Tylko nieliczne jednak spełniają wymagane standardy. Prognozy unijne przewidują, że nakłady na modernizację jednego autozłomu powinny wynieść 100 tys. euro (około 418 tys. zł). Potrzeby inwestycyjne polskich złomowisk wynoszą więc około 0,5 mld zł.
— Niewiele autozłomów może pozwolić sobie na inwestycje — mówi Dariusz Stawiarski, sekretarz Stowarzyszenia Forum Recyklingu Samochodów.
Firmy liczą więc głównie na wsparcie funduszy ochrony środowiska, zwłaszcza że krajowi i zagraniczni inwestorzy nie kwapią się z inwestycjami w recykling.
Bieg z przeszkodami
— Główną barierą rozwoju złomowisk są przede wszystkim nieprecyzyjne uregulowania prawne — mówi Zbigniew Chodnicki z warszawskiej firmy Auto-Kasacja.
Ustawa obowiązująca od dwóch lat nakłada na kierowcę obowiązek złomowania wyrejestrowanego samochodu. Często jest to martwy przepis — wygodniej sprzedać części na lewo czy porzucić stare auto.
— Złomujemy kilka tysięcy samochodów rocznie. Obsługując prawobrzeżną Warszawę, po której ulicach jeździ pół miliona aut, powinniśmy złomować dziesięć razy więcej — twierdzi Zbigniew Chodnicki.
W Polsce na złom trafia rocznie tylko około 300 tys. aut.