Złota 44 przegrała w sądzie

Karol Jedliński
opublikowano: 2009-09-03 05:29

Sąd o Złotej 44: "naruszenie prawa" i "próba obejścia prawa przez inwestora". A budowa Orco i tak stoi.

Trwa czarna passa Orco Property Group. Chodzi o wieżowiec Złota 44 w Warszawie, zaprojektowany przez Daniela Libeskinda. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) właśnie orzekł, że wojewoda mazowiecki nie miał racji, odrzucając skargi mieszkańców okolicznych budynków dotyczące warunków zabudowy. Decyzja WSA jest nieprawomocna.

— Na budowie i tak nic się nie dzieje. Straszy szkieletor. Wyrok zapewne spowoduje, że Orco będzie bardziej skłonne do jakichkolwiek rozmów — ocenia Grzegorz Machalica, mieszkaniec budynku przy Siennej 41.

To właśnie on wraz z kilkoma innymi mieszkańcami budynków przy Siennej 41 i Emilii Plater 47 od półtora roku walczą o zmianę warunków pozwolenia na budowę wydanego w grudniu 2007 r. przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

— 192-metrowy budynek stanie 12 metrów od budynku przy Emilii Plater 47, co jest niezgodne z przepisami — podnosili skarżący.

Przekonywali, że inwestycja na tak małej działce nie może być zrealizowana bez łamania praw budowlano-technicznych, własnościowych, dobrego sąsiedztwa, środowiskowych i ekologicznych.

— W efekcie spadnie wartość lokali i pogorszą się warunki korzystania z własności. To wielkie bezprawie — zaznaczali mieszkańcy.

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

Złota 44
Złota 44
None
None

Trwa czarna passa Orco Property Group. Chodzi o wieżowiec Złota 44 w Warszawie, zaprojektowany przez Daniela Libeskinda. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) właśnie orzekł, że wojewoda mazowiecki nie miał racji, odrzucając skargi mieszkańców okolicznych budynków dotyczące warunków zabudowy. Decyzja WSA jest nieprawomocna.

— Na budowie i tak nic się nie dzieje. Straszy szkieletor. Wyrok zapewne spowoduje, że Orco będzie bardziej skłonne do jakichkolwiek rozmów — ocenia Grzegorz Machalica, mieszkaniec budynku przy Siennej 41.

To właśnie on wraz z kilkoma innymi mieszkańcami budynków przy Siennej 41 i Emilii Plater 47 od półtora roku walczą o zmianę warunków pozwolenia na budowę wydanego w grudniu 2007 r. przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

— 192-metrowy budynek stanie 12 metrów od budynku przy Emilii Plater 47, co jest niezgodne z przepisami — podnosili skarżący.

Przekonywali, że inwestycja na tak małej działce nie może być zrealizowana bez łamania praw budowlano-technicznych, własnościowych, dobrego sąsiedztwa, środowiskowych i ekologicznych.

— W efekcie spadnie wartość lokali i pogorszą się warunki korzystania z własności. To wielkie bezprawie — zaznaczali mieszkańcy.

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

Trwa czarna passa Orco Property Group. Chodzi o wieżowiec Złota 44 w Warszawie, zaprojektowany przez Daniela Libeskinda. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) właśnie orzekł, że wojewoda mazowiecki nie miał racji, odrzucając skargi mieszkańców okolicznych budynków dotyczące warunków zabudowy. Decyzja WSA jest nieprawomocna.

— Na budowie i tak nic się nie dzieje. Straszy szkieletor. Wyrok zapewne spowoduje, że Orco będzie bardziej skłonne do jakichkolwiek rozmów — ocenia Grzegorz Machalica, mieszkaniec budynku przy Siennej 41.

To właśnie on wraz z kilkoma innymi mieszkańcami budynków przy Siennej 41 i Emilii Plater 47 od półtora roku walczą o zmianę warunków pozwolenia na budowę wydanego w grudniu 2007 r. przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

— 192-metrowy budynek stanie 12 metrów od budynku przy Emilii Plater 47, co jest niezgodne z przepisami — podnosili skarżący.

Przekonywali, że inwestycja na tak małej działce nie może być zrealizowana bez łamania praw budowlano-technicznych, własnościowych, dobrego sąsiedztwa, środowiskowych i ekologicznych.

— W efekcie spadnie wartość lokali i pogorszą się warunki korzystania z własności. To wielkie bezprawie — zaznaczali mieszkańcy.

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

Trwa czarna passa Orco Property Group. Chodzi o wieżowiec Złota 44 w Warszawie, zaprojektowany przez Daniela Libeskinda. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) właśnie orzekł, że wojewoda mazowiecki nie miał racji, odrzucając skargi mieszkańców okolicznych budynków dotyczące warunków zabudowy. Decyzja WSA jest nieprawomocna.

— Na budowie i tak nic się nie dzieje. Straszy szkieletor. Wyrok zapewne spowoduje, że Orco będzie bardziej skłonne do jakichkolwiek rozmów — ocenia Grzegorz Machalica, mieszkaniec budynku przy Siennej 41.

To właśnie on wraz z kilkoma innymi mieszkańcami budynków przy Siennej 41 i Emilii Plater 47 od półtora roku walczą o zmianę warunków pozwolenia na budowę wydanego w grudniu 2007 r. przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

— 192-metrowy budynek stanie 12 metrów od budynku przy Emilii Plater 47, co jest niezgodne z przepisami — podnosili skarżący.

Przekonywali, że inwestycja na tak małej działce nie może być zrealizowana bez łamania praw budowlano-technicznych, własnościowych, dobrego sąsiedztwa, środowiskowych i ekologicznych.

— W efekcie spadnie wartość lokali i pogorszą się warunki korzystania z własności. To wielkie bezprawie — zaznaczali mieszkańcy.

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"

Trwa czarna passa Orco Property Group. Chodzi o wieżowiec Złota 44 w Warszawie, zaprojektowany przez Daniela Libeskinda. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) właśnie orzekł, że wojewoda mazowiecki nie miał racji, odrzucając skargi mieszkańców okolicznych budynków dotyczące warunków zabudowy. Decyzja WSA jest nieprawomocna.

— Na budowie i tak nic się nie dzieje. Straszy szkieletor. Wyrok zapewne spowoduje, że Orco będzie bardziej skłonne do jakichkolwiek rozmów — ocenia Grzegorz Machalica, mieszkaniec budynku przy Siennej 41.

To właśnie on wraz z kilkoma innymi mieszkańcami budynków przy Siennej 41 i Emilii Plater 47 od półtora roku walczą o zmianę warunków pozwolenia na budowę wydanego w grudniu 2007 r. przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

— 192-metrowy budynek stanie 12 metrów od budynku przy Emilii Plater 47, co jest niezgodne z przepisami — podnosili skarżący.

Przekonywali, że inwestycja na tak małej działce nie może być zrealizowana bez łamania praw budowlano-technicznych, własnościowych, dobrego sąsiedztwa, środowiskowych i ekologicznych.

— W efekcie spadnie wartość lokali i pogorszą się warunki korzystania z własności. To wielkie bezprawie — zaznaczali mieszkańcy.

Więcej w czwartkowym "Pulsie Biznesu"