Od początku tygodnia notowania euro przebiegają w wąskim przedziale 4,10-4,13 zł. Dolar dopasowuje się natomiast do sytuacji na rynku międzynarodowym.
Wczoraj głównym wydarzeniem miała być decyzja w sprawie stóp procentowych. Miała, ale okazała się zgodna z oczekiwaniami inwestorów. Obniżka o 25 pkt baz. przy zachowaniu łagodnego nastawienia przeszła bez echa. Cykl obniżek stóp zbliża się do końca albo do dłuższej przerwy. Związane z tym prawdopodobne osłabienie rynku obligacji wraz z wyborczą gorączką powinny negatywnie wpływać na notowania polskiej waluty. O godz. 8.30 euro kosztowało 4,1110 zł, a dolar 3,4250 zł. O godz. 16.15 płacono za nie odpowiednio 4,1120 zł i 3,4140 zł. Popołudniowe umocnienie złotego względem dolara to efekt przeceny na rynku międzynarodowym. W przypadku kursu EUR/PLN można oczekiwać dalszej stabilizacji. Środa przyniosła na rynku międzynarodowym niespodziewanie osłabienie dolara względem euro i franka szwajcarskiego. Stało się tak mimo dobrych danych makroekonomicznych z USA. Na początku dnia kurs euro znajdował się na poziomie 1,2010 USD. Gładko udało się mu zejść poniżej 1,20 USD i nieznacznie poniżej tego poziomu czekać na informacje o zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA w czerwcu.
Dane były znacznie lepsze od prognoz. Euro zanurkowało więc do dziennego minimum na poziomie 1,1965 USD i równie szybko wyskoczyło ponad 1,20 USD. O godz. 16.15 kosztowało już 1,2040 USD. Być może w te wakacje czeka nas podobnie jak rok temu męczący trend boczny. Czwartek bez publikacji danych makro może potwierdzić tę tendencję.