Wtorkowa sesja przyniosła wzrost wartości naszej waluty. Dolar staniał z 3,8010 do 3,7730 zł. Cena euro spadła z 4,8390 do 4,8175 zł, pozostawała jednak w okolicy poziomów z poniedziałkowego zamknięcia. Było to związane ze wzrostem kursu EUR/USD. Odchylenie złotego od dawnego parytetu sięgnęło 1,5–1,6 proc. po słabej stronie. Złotego wzmocniły poranne wypowiedzi szefa NBP, wicepremiera ds. gospodarczych oraz członka RPP. Leszek Balcerowicz podkreślił, że złoty powinien się umocnić, jeśli pakiet ustaw oszczędnościowych Jerzego Hausnera zostanie wprowadzony w życie. Z kolei wicepremier oświadczył, że nie ma żadnego powodu do interwencji banku centralnego. Dodatkowo Dariusz Rosati, członek RPP, stwierdził, że jeżeli nie będziemy świadkami zaskakujących wypowiedzi przedstawicieli rządu lub PO, to złoty nie będzie się osłabiać, a nawet powinien lekko się wzmocnić. O godz. 15.50 dolar wyceniany był na 3,7875 zł, a jedno euro na 4,8235 zł (odchylenie + 1,75 proc.).
W porównaniu z ostatnim piątkiem złoty zdołał się wyraźnie wzmocnić. W obecnych warunkach trudno jest jednak oczekiwać silniejszej aprecjacji. Wydaje się, że dla złotego barierą nie do przebicia pozostaje 1,5-proc. odchylenie po słabej stronie parytetu. Sytuacja może ulec zmianie, gdyby zaplanowane na ten tydzień spotkania na szczycie Hausner-Balcerowicz wniosły coś nowego.
Podczas pierwszej części wtorkowej sesji euro ponownie rosło w siłę. Jego notowania zwyżkowały z 1,2685 USD i osiągnęły dwutygodniowe maksimum 1,2788 USD. Inwestorów nie zniechęciła poniedziałkowa publikacja raportu agencji Dow Jones, dotycząca możliwej współpracy krajów UE w sprawie powstrzymania dalszych wzrostów euro, a także wypowiedź Johna Snowa, sekretarza skarbu USA, który nie wykluczył interwencji. Inwestorzy wciąż mają w pamięci komunikat państw grupy G7, który interpretują jako przyzwolenie na dalsze osłabianie dolara. Ministrowie finansów krajów UE są zdania, że przesłanie komunikatu jest czytelne, a nierównowaga światowych finansów powinna być regulowana poprzez mechanizm rynkowy.
Maleje również szansa na obniżkę stóp procentowych w strefie euro. Zdaniem Otmara Issinga, głównego ekonomisty Europejskiego Banku Centralnego, ECB prowadzi właściwą politykę monetarną i nie ma potrzeby jej korekty. Inwestorzy z uwagą oczekują wystąpienia Alana Greenspana, prezesa FED. FED zmienił ostatnio ton wypowiedzi o polityce pieniężnej, dał tym samym pole do spekulacji na temat możliwych podwyżek stóp. W kolejnych godzinach handlu kurs euro zniżkował jednak w okolice 1,2720/30 USD. O godz. 15.50 1 EUR wyceniane było na 1,2725 USD. Rynek euro/dolara pozostaje nadal niestabilny. Negatywne dla dolara nastroje wydają się jednak przeważać. Istotnym poziomem technicznego oporu przed dalszymi wzrostami może być 1,2775. Zdecydowane jego przebicie otwiera drogę ku dalszym wzrostom.