Początek nowego roku upłynie pod znakiem silnego, ale stabilnego złotego. Na duże umocnienie się naszej waluty nie ma co liczyć, krótkotrwałe osłabienia należy za to wykorzystywać do sprzedaży krajowej waluty — tak zalecają ekonomiści i analitycy, ankietowani przez „PB”. Według uśrednionej prognozy trzynastu specjalistów, w końcu stycznia za euro trzeba będzie zapłacić 3,82 zł, za dolara 2,88 zł, a za franka szwajcarskiego 2,39 zł. To oznacza nieznaczne zmiany. Na zamknięciu ostatniej sesji ubiegłego roku za euro płacono 2,83 zł, za dolara 2,90 zł, a za franka szwajcarskiego 2,38 zł.
Mediana prognoz (a więc wskaźnik, który pomija wpływ wartości skrajnych) tylko dla euro odbiega od średniej i wynosi 3,84 zł. To wskazuje na znaczną zbieżność oczekiwań specjalistów.
W ostatnich tygodniach kluczowe znaczenie dla notowań złotego miało zachowanie kursu euro do dolara. Na dalszym planie pozostawały natomiast wydarzenia krajowe. Tak powinno być także teraz, a oczekiwane przez większość analityków ustalenie przez rynek kursu EUR/USD na koniec miesiąca na poziomie 1,33 (co oznacza lekkie osłabienie dolara wobec aktualnych poziomów) powinno przełożyć się na symboliczne umocnienie złotego. Narastają oczekiwania na obniżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, co znów może zachęcić globalne fundusze do poszukiwania wyższych zysków na rykach wschodzących. Sytuacja nie jest jednak podobna do tej z 2005 r. Teraz specjaliści oczekują spowolnienia w największej gospodarce świata, co zwykle zwiększa awersję inwestorów do ryzyka. Analitycy podkreślają jednak, że w notowaniach złotego obowiązuje trend wzrostowy. Ich zdaniem na razie nie widać czynników, które miałyby spowodować jego odwrócenie. Osłabienia złotego eksporterzy powinni traktować jako krótkoterminową korektę i dogodny moment do sprzedaży walut lub zabezpieczania przyszłych wpływów.
Pierwszy miesiąc roku na krajowym rynku raczej nie będzie obfitował w informacje, które mogłyby zmienić postrzeganie złotego przez inwestorów. Prognozy danych makroekonomicznych (w tym głównie inflacji) sugerują kontynuację pozytywnych tendencji z minionego roku. Z dużym prawdopodobieństwem będą więc przyjmowane neutralnie. Także problemy z wytypowaniem kandydata na prezesa Narodowego Banku Polskiego praktycznie nie mają wpływu na sytuację na rynku. Można się jeszcze spodziewać, że nazwisko następcy Leszka Balcerowicza będzie niespodzianką (taką, jaką było wytypowanie Jana Sulmickiego). Ale prawie na pewno będzie to osoba, która zagwarantuje prowadzenie przez bank centralny rozsądnej polityki mone- tarnej.