W poniedziałek wartość polskiej waluty nieco spadła. Obniżka kursu EUR/USD spowodowała wzrost ceny dolara z 3,6420 do 3,6825 zł w porównaniu z 3,6465 zł w końcu ubiegłego tygodnia. Wzrosła także cena wspólnej waluty. Kurs EUR/PLN wynosił 4,6825- -4,7135 wobec 4,6745 na piątkowym zamknięciu.
Spadek złotego poszedł śladem rynku obligacji, gdzie inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków, a ceny papierów poszły w dół. Wpływ na tę niewielką deprecjację złotego miała zapewne także nadal napięta sytuacja węgierskiego forinta oraz nieco mniej niż dotychczas „gołębie” wypowiedzi trzech nowych członków RPP.
Po godz. 13.00 podano, że popyt inwestorów na zaoferowane przez Ministerstwo Finansów 52-, 26- i 13-tygodniowe bony skarbowe o łącznej wartości 1,3 mld zł przewyższył podaż 3,4-krotnie i wyniósł 4,438 mld zł. Resort podał także, że w środę zaoferuje 3- i 7-letnie obligacje o zmiennej stopie procentowej o łącznej wartości 1,5 mld zł.
O 15.42 dolar wyceniany był na 3,6695 zł, a euro na 4,6865 zł (odchyl. –1,22 proc.). W najbliższym okresie powinniśmy być świadkami konsolidacji kursu złotego. Odchylenie od dawnego parytetu ma szansę utrzymać się w okolicy 1,5 proc. po jego mocnej stronie.
W pierwszych godzinach poniedziałkowej sesji notowania europejskiej waluty do dolara wzrosły z 1,2831 do 1,2898. Kurs EUR/USD po raz kolejny ustalił swoje historyczne maksimum. Powody systematycznej wyprzedaży amerykańskiej waluty na rynku międzynarodowym są od dłuższego czasu te same: trapiący Stany problem podwójnego deficytu oraz oczekiwania, że poziom stóp procentowych pozostanie jeszcze długo niski. Oliwy do ognia dolały opublikowane w piątek słabe dane z rynku pracy za grudzień. Choć w USA stopa bezrobocia spadła, inwestorzy negatywnie odebrali wzrost liczby nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych jedynie o 1 tys.
Do dalszej wyprzedaży dolarów nie doszło. W kolejnej części handlu inwestorzy wzięli się za realizację zysków z długich pozycji w euro, a kurs EUR/USD zniżkował aż do 1,2767. Wpływ na wzmocnienie zielonego miała niewątpliwie wypowiedź szefa ECB. Jean-Claude Trichet, który podkreślił, że nadmierna niestabilność i brutalne wahania kursowe są niepożądane.
Wspólnej walucie nie zdołały pomóc opublikowane o 12:00 dobre dane makro z Eurolandu. W listopadzie produkcja przemysłowa Niemiec wzrosła o 1,3 proc. (m/m) oraz o 1,1 proc. (r/r). Dane były lepsze od oczekiwań. Analitycy spodziewali się wzrostu w skali miesiąca jedynie o 0,5 proc., a rok do roku przewidywali 0,4 proc. spadek. O godz. 15.42 euro wyceniane było na 1,2776 dolara.
Na wtorek nie zaplanowano publikacji ważniejszych danych makro z Eurolandu i USA. Wypowiedź szefa EBC dała inwestorom okazję do wzięcia zysków. Spadki kursu EUR/USD powinny być jednak wykorzystane do ponownego zajęcia długich pozycji we wspólnej walucie. Na rynku nadal panuje przekonanie, że już niedługo kurs euro do dolara przetestuje okolice poziomu 1,3000.