W środę wartość złotego lekko wzrosła. Wyraźna aprecjacja kursu EUR/USD spowodowała, że nasza waluta wzmocniła się tylko do dolara. Jego kurs zniżkował do 4,0020 zł. W stosunku do euro notowania złotego nie uległy większej zmianie. Kurs poruszał się w przedziale 4,7600-4,7835 zł. Odchylenie naszej waluty od dawnego parytetu przejściowo spadło w okolice 3,15 proc. po słabej jego stronie.
Na złotego negatywnie wpływała napięta sytuacja na krajowej scenie politycznej oraz obawy o możliwość obniżki ratingu Polski przez kolejną już agencję — S&P (we wtorek rano zapowiadał to jej analityk). W piątek Marek Belka wygłosi swoje exposé, a tego samego dnia wieczorem będzie głosowane wotum zaufania dla nowego rządu. Po dezercji FKP do Samoobrony szanse na pozytywny wynik maleją, tym bardziej że SdPl uparcie mówi „nie”. Pozytywnie na rynek wpłynął za to wynik badania preferencji politycznych Polaków, przeprowadzonego przez Pracownię Badań Społecznych: od kwietnia poparcie dla Samoobrony spadło o 8 pkt proc., do 21 proc., i na pierwszym miejscu z 26 proc. uplasowała się PO. Co więcej, 56 proc. Polaków jest za utrzymaniem rządu Marka Belki. Naszej walucie nieco pomogły również zapowiedzi wicepremiera Jerzego Hausnera o możliwym obniżeniu deficytu budżetowego o 1/5, do 35 mld zł w 2005 r. O godz. 15.55 dolar wyceniany był na 4,0030 zł, a euro — na 4,7815 zł (odchylenie: +3,41 proc.).
Do końca tygodnia napięta atmosfera na rynku złotego utrzyma się, a jego odchylenie od dawnego parytetu nadal będzie się konsolidowało w zakresie 3-4 proc. po słabej stronie. Wydaje się, że negatywny wynik piątkowego głosowania w Sejmie jest już zdyskontowany w kursach walut. Jeśli więc można oczekiwać zaskoczenia, to tylko pozytywnego. W polityce, szczególnie polskiej, wszystko jest możliwe.
Notowania na rynku międzynarodowym przyniosły osłabienie dolara. Dobre piątkowe dane z amerykańskiego rynku pracy i związane z tym spekulacje o rychłej podwyżce stóp w USA straciły już siłę przebicia. Dolar osłabł również w wyniku reakcji inwestorów na wypowiedź szefa filadelfijskiego Fed Anthony’ego Santomero, że tempo podnoszenia stóp procentowych może być wolniejsze w zależności od sytuacji na rynku pracy oraz poziomu cen.
W pierwszej połowie środowej sesji kurs euro oscylował w przedziale 1,1845-1900 USD. Po południu okazało się, że deficyt handlowy w USA wzrósł w marcu do 45,96 mld USD z 42,12 mld USD (po korekcie). Uczestnicy rynku również spodziewali się zwiększenia deficytu, ale mniejszego, bo tylko do 42,6 mld USD. Publikacja danych znalazła odbicie w notowaniach amerykańskiej waluty. Euro skoczyło z 1,1850 USD w okolice 1,1940 USD. O godz. 15.55 jedno euro wyceniane było na 1,1940 USD. Uwaga inwestorów, w ślad za komentarzami przedstawiciela Fed, skupiona będzie na publikowanych do końca tygodnia wskaźnikach wzrostu cen w USA. Do tego czasu spodziewamy się oscylacji notowań w przedziale 1,1820-1,2050 USD.