Złoty jeszcze się wzmocni

Kamil Zatoński
05-07-2007, 00:00

Nasza waluta ostatnio odrabiała straty. Siłą rozpędu pójdzie jeszcze nieco w górę

Za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 3,74 zł, za dolara 2,75 zł, a za franka szwajcarskiego 2,26 zł — to średnia oczekiwań trzynastu analityków i ekonomistów, ankietowanych przez „PB”, a jednocześnie rekordowe kursy naszej waluty. Złoty będzie kontynuował umocnienie, ale już z mniejszym impetem niż w czerwcu.

Bartosz Pawłowski z ING Banku, lider rankingu najlepszych analityków walutowych, uważa, że wkroczyliśmy w bardzo istotny okres dla złotego. Z jednej strony nasza gospodarka szybko się rozwija, co w połączeniu z perspektywą kolejnych podwyżek stóp zachęca do lokowania kapitału w Polsce, z drugiej — sytuacja na rynkach światowych wciąż jest napięta, co zwiększa awersję inwestorów do ryzyka. Miotają się więc między oczekiwaniem na poluzowanie a przekonaniem o zacieśnianiu polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych. Szwajcaria i Japonia są coraz bardziej zaniepokojone słabością swoich walut, a dobre nastroje w strefie euro sprawiają, że można być niemal pewnym, że Europejski Bank Centralny podwyższy stopy.

Specjalista ING Banku uważa, że w krótkim okresie to właśnie czekanie na kolejny ruch stóp będzie miało fundamentalne znaczenie. Po tym, jak w czerwcu Rada Polityki Pieniężnej dość nieoczekiwanie dla większości uczestników rynku podniosła stopy, nasiliły się przewidywania, że władze monetarne będą szybciej zacieśniać politykę pieniężną. Gra pod to spowoduje, że może nie dojść do sezonowego (związanego m.in. z urlopami zagranicznymi i wypłatą dywidend przez spółki giełdowe) osłabienia złotego w miesiącach letnich.

Zdaniem ekonomistów, dodatkowym czynnikiem wspierającym złotego powinien być trwający trend wzrostowy kursu EUR/USD. Łagodny ostatni komunikat amerykańskiego Fed, w połączeniu ze słabszymi danym, z tamtejszej gospodarki, które powinny napłynąć w lipcu, spowoduje, że złoty może umocnić się w stosunku do dolara jeszcze bardziej niż wobec euro.

Pesymiści — jak Marcin Mrowiec z Banku BPH — wskazują, że krajowa waluta nie będzie już znacząco przybierać na sile. Zdaniem analityka BPH, inwestorzy zagraniczni kontynuują zmniejszanie swojego zaangażowania na polskiej giełdzie, zaś perspektywa wzrostu stóp procentowych oraz rentowności nie będzie sprzyjać zakupom polskich obligacji.

W czerwcu większość miała rację: analitycy ankietowani przez „PB” prognozowali, że o ile na początku miesiąca złoty może jeszcze trochę się osłabić, o tyle później powinien odrobić straty poniesione jeszcze w maju. I tak rzeczywiście się stało. 7 czerwca za euro trzeba było płacić 3,84 zł (najwięcej od początku kwietnia), ale to był rekord i w kolejnych dniach krajowa waluta zaczęła się umacniać, dochodząc na koniec miesiąca do poziomu 3,77 zł za euro. To niemal dokładnie tyle samo, ile na początku maja. Wyjątkowego nosa miał Urban Górski z Banku Millennium, który co do grosza wytypował w czerwcu notowania wszystkich trzech walut. Niewiele gorszy był Marcin Grotek z Raiffeisen Bank Polska (pomylił się w prognozie kursu dolara o 0,02 zł i franka o 0,01 zł).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Złoty jeszcze się wzmocni