Złoty może nieco osłabnąć

Marek Rogalski
opublikowano: 2006-07-26 00:00

Sytuacja na rynkach wschodzących — po wystąpieniu Bena Bernanke, szefa Fed, z ubiegłego tygodnia — wygląda dość dobrze. Odrobiono już część strat po majowo-czerwcowej przecenie. Do poprawy klimatu inwestycyjnego przyczyniły się także lokalne banki centralne, które zdecydowały się na podniesienie oficjalnej premii za ryzyko ponoszone przez inwestorów. Tylko w tym tygodniu stopy procentowe wzrosły na Węgrzech, w Izraelu i Słowacji. W czwartek może dojść do tego także w Czechach. Mimo że nasza Rada Polityki Pieniężnej raczej nieprędko zdecyduje się na podobny ruch, to złoty jest jedną z walut, która ostatnio najbardziej zyskała na wartości. Niewykluczone, że przez to w najbliższych dniach będzie on nieco słabszy.

Wzrost wartości naszej waluty we wtorek był już mniejszy niż wcześniej. Po południu za euro płacono 3,9050 zł, a za dolara 3,0930 zł. Dane GUS o sprzedaży detalicznej w czerwcu okazały się tylko nieco gorsze od oczekiwanych i wyniosły 10,7 proc. r/r. Nie zmienia to optymistycznych oczekiwań co do tempa wzrostu gospodarczego. Według GUS w II kwartale mogło być ono zbliżone do 5,2 proc. r/r. Kluczową kwestią jest postępujące ożywienie popytu wewnętrznego, do czego przyczynia się także spadek bezrobocia (w czerwcu do 16,0 proc.).

Opublikowane we wtorek po południu amerykańskie dane makro zaprzeczyły tezom o szybkim hamowaniu gospodarki. Indeks zaufania konsumentów wzrósł w lipcu do 106,5 pkt, a sprzedaż domów na rynku wtórnym spadła w czerwcu tylko o 1,3 proc. m/m. Tymczasem ostatnio wyraźnie zmniejszyły się oczekiwania sierpniowej podwyżki amerykańskich stóp procentowych. Nietrudno zgadnąć, co stanie się z amerykańskim dolarem i rynkami wschodzącymi, jeżeli okaże się, że rynek się mylił. Sądzimy więc, że trudno będzie o wyraźny spadek EUR/PLN poniżej 3,88-3,90 zł, nawet w średnioterminowej perspektywie.

Marek Rogalski, DM TMS Brokers