Złoty może tracić zaufanie inwestorów

Jacek Jurczyński
opublikowano: 2003-06-26 00:00

W oczekiwaniu na decyzję Rady Polityki Pieniężnej złoty słabł. Rano cena dolara wzrosła z poziomu 3,8600 do 3,8865 zł, a wartość euro z 4,4410 do 4,4765 zł. Polskiej walucie nie pomogła wypowiedź Andrzeja Raczki, ministra finansów w porannych Sygnałach Dnia o potrzebie stopniowej liberalizacji systemu podatkowego w Polsce. Za to destabilizująco na rynek wpłynęła wypowiedź Bogusława Grabowskiego, członka RPP, który skrytykował zapowiedziane przez rząd zmiany w systemie podatkowym.

Rada Polityki Pieniężnej zredukowała poziom stóp procentowych o 25 pkt bazowych. Po obniżce złoty odrobił część poniesionych wcześniej strat. W związku ze wzrostem kursu EUR/USD cena dolara powróciła w okolice poziomu z otwarcia, a cena euro praktycznie nie uległa zmianie. W opublikowanym o godzinie 16.00 komunikacie po posiedzeniu rady stwierdzono, że obniżka poziomu stóp procentowych nastąpiła z powodu niskiej inflacyji. Rada pokreśliła jednak, że polityka fiskalna w przyszłym roku, utrzymująca się wysoka dynamika gotówki w obiegu oraz możliwość wzrostu światowych cen ropy naftowej są czynnikami stanowiącymi źródło presji inflacyjnej. Zdaniem RPP, założenia rządu do projektu budżetu państwa w 2004 r. niosą za sobą zagrożenie zwiększenia nierównowagi sektora finansów publicznych w roku przyszłym. O godzinie 16.15 dolar wyceniany był na 3,8675 zł, a euro — na 4,4690 zł.

Problemy fiskalne oraz słaby ostatnio sentyment dla rynków naszego regionu mogą nadal wpływać na spadek zaufania inwestorów do polskiej waluty. Wydaje się, że w czwartek przy braku publikacji ważniejszych danych makroekonomicznych o notowaniach złotego zadecydować powinny przede wszystkim zmiany kursu EUR/USD.

Na rynku międzynarodowym euro odrabiało wtorkowe straty do dolara. Notowania wspólnej waluty, które dzień wcześniej spadły do poziomu 1,1475 USD i były najniższe od 16 maja, wzrosły w trakcie sesji do 1,1576 USD. Powodem przeceny dolara w ciągu dnia była przede wszystkim nerwowość inwestorów przed zaplanowanym na godzinę 20.15 czasu polskiego ogłoszeniem decyzji amerykańskiego banku centralnego (Fed) w sprawie stóp procentowych. Po opublikowanych w ostatnich dniach danych makroekonomicznych (m.in. o zaufaniu konsumentów i inflacji) większość analityków spodziewała się, że poziom stóp procentowych w USA zostanie obniżony minimalnie, czyli o 25 pkt bazowych, ale już opinie wśród nich co do wpływu cięcia na rynek były podzielone. Z jednej strony uważa się, że obniżka mogła pozytywnie wpłynąć na gospodarkę Stanów Zjednoczonych oraz nastroje inwestorów giełdowych i tym samym wspomóc dolara. Z drugiej strony nawet 25-pkt cięcie zwiększało różnicę poziomu stóp pomiędzy Europą a USA i może doprowadzić do ponownego zwiększenia popytu na lepiej oprocentowane instrumenty denominowane we wspólnej walucie.

Z dużym niepokojem oczekiwano również na uzasadnienie decyzji podjętej przez Fed. Negatywny wpływ na dolara miały także opublikowane o 14.30 dane z USA. Departament Handlu podał, że zamówienia na dobra trwałego użytku w maju spadły o 0,3 proc. wobec oczekiwanego na rynku ich wzrostu o 0,8 proc. Dodatkowo po rewizji okazało się, że w kwietniu zamówienia spadły o 2,4 proc., a nie o 2,3 proc., jak podawano wcześniej. Wpływ na wzrost kursu EUR/USD miała również publikacja lepszych niż oczekiwano danych z Niemiec o nastrojach przedsiębiorców. Wartość indeksu szacowanego przez monachijski instytut Ifo wzrosła w czerwcu do 88,8 pkt ze skorygowanych 87,6 pkt w maju. Analitycy przewidywali wzrost indeksu do 88 pkt.

Pod koniec sesji dolar nieco zyskał na wartości. Wsparciem dla waluty amerykańskiej były pozytywne dane z rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów w USA wzrosła w maju o 12,5 proc., do rekordowo wysokiego poziomu 1,157 mln. O 1,2 proc. (do 5,92 mln) wzrosła również sprzedaż domów na rynku wtórnym. O godzinie 16.15 euro wyceniano na 1,1555 dolara.