Złoty osiągnął granicę słabości

opublikowano: 02-11-2015, 22:00

Jeśli politycy nie zmajstrują niczego nieoczekiwanego, nasza waluta powinna przestać wreszcie tracić na wartości.

Za miesiąc za euro trzeba będzie zapłacić 4,25 zł, za dolara 3,88 zł, a za franka 3,91 zł, wynika z prognoz ekonomistów, ankietowanych przez „Puls Biznesu”. W październiku zdecydowana większość ekspertów trafiła w punkt (lub tuż obok) z prognozą notowań euro, jeśli teraz będzie podobnie, to oznaczać będzie to stabilizację kursu EUR/PLN na poziomie zbliżonym do najniższego od dziewięciu miesięcy. To cena ryzyka politycznego — w maju, przed wyborami prezydenckimi, kiedy rozpoczęła się licytacja na obietnice, za wspólną walutę trzeba było zapłacić mniej niż 4 zł. Jak ryzyko polityczne wpłynie na notowania w tym miesiącu? Opinie analityków najlepiej podsumować powiedzeniem „na dwoje babka wróżyła”.

Grzegorz Kawecki

— Oczekiwanie na nowy rząd i jego pierwsze decyzje trzyma i trzymać będzie złotego na słabszych poziomach — uważa Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

— Co zaskakujące i jeszcze parę miesięcy temu dość nieoczekiwane,szkodzić mogą mu przede wszystkim czynniki krajowe. Ryzykiem dla wyceny polskiej waluty pozostanie obciążająca budżet centralny możliwość forsowania kosztownych pomysłów gospodarczych przez nowy rząd oraz — co szczególnie istotne — podkreślana w ostatnim czasie chęć obsadzenia składu nowej RPP członkami o łagodnych poglądach na politykę pieniężną. W konsekwencji rynek stopy procentowej nasilił dyskontowanie obniżek kosztu pieniądza, a część agencji ratingowych zwróciła uwagę, iż odwrót od konsolidacji fiskalnej mógłby zakończyć się obniżeniem perspektywy oceny wiarygodności Polski — dodaje Mateusz Sutowicz, analityk Banku Millennium, który zaznacza jednak, że liczy na „rozmiękczenie” pomysłów PiS oraz dane o koniunkturze gospodarczej, które zapobiegną obniżkom stóp. Bartosz Sawicki z DM TMS Brokers jest natomiast przekonany, że złoty odrabiać będzie okołowyborcze osłabienie.

— Porównując rynek opcji walutowych na złotego i forinta, można stwierdzić, że przestrzeń do tego jest całkiem spora — w ostatnich miesiącach narosła znaczna premia za ryzyko polityczne. Naszym zdaniem, była ona zbyt duża, a jej zanikanie umocni polską walutę. Rynek stopy zbyt mocno wycenia chociażby prawdopodobieństwo ostrego zwrotu w polityce pieniężnej i cięcia stóp o 50 pkt. baz. w pierwszej części 2016 r. — uważa Bartosz Sawicki.

Ekonomiści zgodnie natomiast liczą na pozytywny dla złotego impuls, jakim będzie dyskontowanie decyzji władz Europejskiego Banku Centralnego o dalszym luzowaniu polityki pieniężnej.

— Powinno to nieco wspomóc polską walutę, jednak spowolnienie w Chinach oraz oczekiwania na rychłe podwyżki stóp procentowych w USA powinny powstrzymać ją przed silniejszą aprecjacją — mówi Jarosław Kosaty, analityk PKO BP.

Dorota Strauch, analityk Raiffeisena, przewiduje, że bilans oczekiwań na posiedzenia władz obu banków centralnych EBC (spotyka się na początku grudnia, Fed w połowie miesiąca) będzie mimo wszystko dodatni dla złotego, a Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao, uważa, że złoty wydaje się być blisko granicy słabości i radzi, by przedsiębiorcy-eksporterzy właśnie przy tych poziomach kursów zabezpieczali przyszłe przepływy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane