- To bardzo ważna deklaracja premiera – skomentował na gorąco w jednej ze stacji telewizyjnych Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej. Podobnie uważają analitycy, choć zastrzegają, że w praktyce będzie to trudne do zrealizowania.
- Wypowiedź premiera Tuska o zamiarze wejścia Polski do strefy euro w 2011
roku jest trochę na wyrost. Gdybyśmy nawet weszli do systemu ERM II z początkiem
przyszłego roku, to czekają nas dwa lata funkcjonowania w jego ramach. Byłby to
już jednak 2011 rok. A Komisja Europejska musiałaby jeszcze mieć czas na ocenę
naszej możliwości przyjęcia europejskiej waluty – mówi „PB” Maja Goettig,
ekonomistka Banku BPH.
Kiedy więc przyjęcie przez Polskę wspólnotowej waluty
jest najwcześniej realne?
- 1 stycznia 2012 roku. Za tym, że jest to
najwcześniejszy realny termin wejścia Polski do strefy euro przemawia również
to, że do grona państw strefy euro nie wchodzi się w trakcie roku – przewiduje
Goettig.
Inwestorzy wiedzą jednak swoje. Po wypowiedzi premiera złoty umocnił się
wobec euro o siedem groszy – z 3,47 do 3,40 zł. Takie zmiany na rynku walutowym
zdarzają się niezmiernie rzadko. Po chwili złoty, ku uciesze eksporterów, oddał
dwa grosze. Po godz. 16. znów się umacnia.
- Obserwując reakcję rynku po
wypowiedzi premiera widać, że sama deklaracja mocno wzmocniła złotego. Przykład
Słowacji pokazuje, że ze znacznym umocnieniem waluty można mieć również do
czynienia przez cały okres przybliżania się do wejścia do strefy euro. Złoty
powinien zachowywać się podobnie. Natomiast jeśli chodzi o giełdę, to sytuacja
nie jest tak klarowna. Zachowanie się indeksów zależy bowiem głównie od sytuacji
na zagranicznych parkietach. Rozdźwięk między giełdą a rynkiem walutowym
wyraźnie widać chociażby dzisiaj – komentuje Maja Goettig, ekonomistka Banku
BPH.