Złoty poszedł w górę

Marek Węgrzanowski
opublikowano: 2005-05-05 00:00

Inwestorzy i przedsiębiorcy, którzy wykorzystali długi weekend na odpoczynek, w środę przecierali oczy ze zdumienia. Równie szybko jak złoty słabł pod koniec kwietnia, na początku maja odrabiał straty. Umiejętne transakcje zabezpieczające dla eksporterów okazały się więc bardzo cenne.

Złoty wyraźnie zyskiwał przez cały dzień, niwelując tym samym większość strat z poprzedniego tygodnia. Cena euro spadła w ciągu dnia z 4,24 do 4,19 zł, a dolara z 3,28 do blisko 3,23 zł. Przykład ze złotego wzięły pozostałe waluty regionu, które także zanotowały pokaźne zyski. Powrót lepszego sentymentu dla całego regionu dodatkowo potwierdziły wzrosty na rynku obligacji.

O umocnieniu złotego przesądziło kilka czynników, zarówno o globalnym, jak i krajowym charakterze. Komentarz po kolejnej już podwyżce stóp procentowych w USA był dość łagodny, co spowodowało odwrót od dolara i pomogło walutom rynków wschodzących. Na arenie międzynarodowej nie bez znaczenia dla złotego był też nowy sondaż poparcia dla konstytucji UE we Francji, dający większe szanse jej zwolennikom oraz wejście do systemu ERM II przez Cypr, Maltę i Łotwę. Dobre wrażenie na inwestorach zrobiła informacja, że Marek Belka pozostanie premierem, gdy prezydent nie przyjmie jego dymisji. O 16.00 euro kosztowało 4,1950 zł, a dolar 3,24 zł.

Dziś odbędzie się kluczowe głosowanie w Sejmie. Najbardziej prawdopodobna wersja wydarzeń to brak większości koniecznej do samorozwiązania parlamentu i dymisja premiera, który mimo wszystko będzie rządził aż do września. Jutro z pewnością będzie nerwowo. Jeśli jednak polityczne targi nie będą trwały długo, złoty ma szanse wzrosnąć do 4,18 za euro i 3,20 za dolara.