Ta teza może tłumaczyć zachowanie się złotego w ostatnich dniach, poza oczywistym umocnieniem się dolara względem najważniejszych walut. Co ciekawe, zwrot w stronę amerykańskiej waluty nastąpił, zanim światowe indeksy giełdowe zakończyły korekcyjne odbicie. Może być to sugestia scenariusza, jaki przyniesie kwiecień. COVID-19 przypomina długi i kręty tunel, w którym co jakiś czas będzie pojawiać się światło, ale nie będzie ono sygnałem szybkiego końca.
Gospodarczy lockdown w zachodnich gospodarkach może potrwać znacznie dłużej, niż się obecnie sądzi, co będzie motorem do kolejnej przeceny na giełdowych parkietach i zwrotu w stronę dolara. O ile marzec był miesiącem zaskoczeń, o tyle kwiecień będzie okresem szacowania, czy odbicie w światowej gospodarce przybierze kształt litery V, czy też pójdziemy w stronę pesymistycznego scenariusza L. Co to wszystko może oznaczać dla złotego? Raczej nie unikniemy scenariusza ponownego przetestowania marcowych szczytów USD/ PLN przy 4,30 zł i EUR/PLN przy 4,63 zł. Pozytywnym scenariuszem może zatem okazać się ten, który zakłada, że nie dojdzie do ich znaczącego naruszenia.