Złoty spokojnie zniósł burzę na rynkach

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2011-05-10 00:00

Silna wyprzedaż na rynku surowców w ubiegłym tygodniu musiała odbić się na notowaniach walut. Wielomiesięczne wzrosty cen surowców to przynajmniej po części efekt postrzegania ich jako alternatywy dla amerykańskiej waluty. W efekcie, po siedmiu tygodniach umocnienia złotego względem dolara, w minionym tygodniu kurs USDPLN wyraźnie wzrósł.

Zamieszanie na rynkach surowcowych, zapoczątkowane załamaniem cen srebra, przełożyło się na umocnienie dolara względem większości innych walut. Wyjątkowo mocno traciło euro, bo do spadku notowań surowców doszły komentarze prezesa ECB, po których oczekiwania na podwyżkę stóp w Eurolandzie przesunęły się na lipiec. Takie okoliczności nie sprzyjają notowaniom walut z rynków wschodzących. Nic dziwnego więc, że złoty tracił na wartości, zwłaszcza, że traciły również rynki akcji.

Kurs dolara wzrósł z 2,64 zł powyżej 2,74 zł i było to największe tygodniowe osłabienie złotego od listopada ubiegłego roku. Mimo to, należy uznać, że złoty zareagował spokojnie. Kurs złotego w relacji do euro niemal się nie zmienił, w relacji do franka i funta złoty tracił nieznacznie. Praktycznie nie zmieniła się premia za ryzyko polskiego długu, rentowności obligacji nawet obniżyły się. To potwierdzenie, że obecnie walutom z rynków wschodzących nie powinna grozić większa wyprzedaż.

Jeśli nerwowość na rynkach globalnych przedłuży się, złoty może jeszcze przejściowo stracić względem dolara. Dla polskiej gospodarki kluczowe znaczenie ma jednak kurs EURPLN, a tu wiele się nie zmieniło. Nadal oczekujemy, że znaczną część tego roku notowania spędzą w przedziale 3,85-3,95, a na koniec euro będzie warte około 3,90 zł. Większa niepewność dotyczy perspektywy dla par USDPLN i CHFPLN. W dłuższej perspektywie należałoby się jednak spodziewać, że dolar będzie droższy, zaś frank tańszy.

Przemysław Kwiecień