Podłożem wczorajszego spadku giełdowych indeksów w USA stały się obawy
związane z kondycją amerykańskich banków. Inwestorzy, którzy jeszcze dzień
wcześniej pocieszali się tym, iż instytucje najprawdopodobniej nie będą
potrzebować wsparcia z publicznej kasy i samodzielnie zdobędą fundusze na rynku,
teraz nie byli już tak pewni. Zamieszanie wywołały plotki, iż Bank of America
będzie potrzebować nawet 34 mld USD świeżego kapitału, znacznie więcej, niż
wcześniej przypuszczano. Tym samym, jeżeli założyć, że aż 10 z 19 instytucji
(jak się spekuluje) może potrzebować dofinansowania, to wszystko może okazać się
nie tak proste. Inwestorzy czują się mniej pewnie, zwłaszcza, że szczegółowe
wyniki testów wytrzymałościowych zostaną opublikowane dopiero jutro. Niemniej
poza nimi, nie widać na razie zagrożeń dla kontynuacji dotychczasowego
pozytywnego trendu. Kwietniowy indeks ISM dla sektora usług w USA okazał się
wczoraj lepszy od oczekiwań, a szef FED przemawiający w Kongresie powtórzył, że
sytuacja w gospodarce zaczyna się stabilizować i są szanse na stopniową poprawę,
choć będzie ona dość powolna. Warto jednak pamiętać o tym, iż rynki zawczasu
dyskontują pewne informacje. Na to, iż światowa gospodarka może stopniowo
wychodzić z dołka, „grano” już od kilku tygodni, natomiast, to, że banki mogą
potrzebować dość dużych kwot, aby „stanąć na nogi”, może być dla niektórych
pewnym zaskoczeniem.
Dzisiaj istotne mogą okazać się dane ze strefy euro, które poznamy około
godz. 10:00 (odczyty kwietniowych indeksów PMI dla sektora usług), oraz dane o
marcowej sprzedaży detalicznej. Niewątpliwie „przydadzą” się one członkom
Europejskiego Banku Centralnego, którzy jutro podejmą decyzję ws. poziomu stóp
procentowych. Chociaż, nie powinno być tutaj zaskoczenia – główna stopa powinna
spaść o 25.pb. do 1,00 proc. Inwestorów w większym stopniu będą interesować
szczegóły ewentualnego programu „quantitative easing” na który może się
zdecydować bank centralny. Wydaje się jednak, iż polityka QE nie będzie
realizowana szybko, co nie powinno zbytnio zagrozić notowaniom euro. Z kolei dla
dolara istotne będą dzisiejsze publikacje z rynku pracy w USA – o godz. 13:30
poznamy wskaźnik przyszłych zwolnień opracowywany przez firmę Challenger, a 45
minut później szacunki firmy ADP odnośnie liczby nowych etatów poza rolnictwem w
kwietniu. W tym ostatnim przypadku prognozuje się, iż gospodarka straciła 650
tys. nowych miejsc pracy, wobec 742 tys. w marcu. Mimo, że prognozy ADP nieraz
nie pokrywają się z późniejszymi odczytami Departamentu Pracy, to jednak część
inwestorów wciąż traktuje je jako wyznacznik przed oficjalnym piątkowym
odczytem.
W kraju wydarzeniem będzie tylko dzisiejsza aukcja zamiany organizowana przez
resort finansów. W efekcie większe znaczenie dla złotego będzie mieć sytuacja na
giełdach. Dzisiaj rano minister w kancelarii premiera Michał Boni ocenił, iż PKB
w I kwartale mógł spowolnić do 1 proc. r/r. Oficjalne dane GUS poda 29
maja.
EUR/PLN: Powrót powyżej 4,36 sprawił, że notowania na powrót ugrzęzły w
konsolidacji 4,36-4,41. Na dziennym wykresie zaczyna rysować się formacja
gwiazdy porannej, choć musi ona zostać potwierdzona po dzisiejszej sesji.
W takim przypadku wzrośnie prawdopodobieństwo ruchu do 4,45. Wskaźnik MACD na
razie nie zdołał wygenerować sygnału sprzedaży. Spadek w okolice 4,36-4,37 na
koniec dnia zwiększy jednak szanse realizacji spadkowego scenariusza z celem do
4,30-4,32.
USD/PLN: Sytuacja podobna do EUR/PLN. Notowania USD/PLN po powrocie ponad
3,25 ugrzęzły w konsolidacji 3,25-3,31. Tutaj również widoczna jest formacja
gwiazdy porannej mogąca sugerować wzrosty w kierunku 3,35 w kolejnych dniach.
Jeżeli jednak notowania powrócą dzisiaj w okolice 3,26-3,27 to wzrośnie
prawdopodobieństwo ponownego przełamania w dół poziomu 3,25.
EUR/USD: Rysująca się dzienna świeca w środę pokazuje pewną przewagę popytu
(wyraźny dolny cień). Dzienne wskaźniki kontynuują wzrost, MACD oddala się od
linii zera po wygenerowaniu kilka dni temu sygnału kupna. Nie można jednak
wykluczyć, że czekać nas będzie konsolidacja 1,3250-1,3350.
Marek Rogalski
Autor jest analitykiem DM BOŚ