Po uwzględnieniu różnic w oprocentowaniu w trzecim kwartale polska waluta straciła do dolara symbolicznie, bo zaledwie 0,7 proc. Utrzymanie wartości w tak kapryśnych warunkach rynkowych to zasługa poprawiającego się postrzegania regionu wśród zagranicznych inwestorów. Jeszcze lepiej od złotego spisały się węgierski forint (+0,9 proc.) oraz czeska korona (+0,5 proc.). W odróżnieniu od innych krajów emerging markets Europa Środkowa korzysta, a nie traci, na niższych cenach ropy. Jest także mniej wrażliwa na ewentualną podwyżkę stóp procentowych w USA.
Resztę czołówki najsilniejszych walut zdominowały w trzecim kwartale środki płatnicze dojrzałych gospodarek, będących jednocześnie importerami surowców. Japoński jen umocnił się o 2,1 proc., euro zyskało 0,2 proc., a odsetki od lokat w dolarze amerykańskim wyniosły 0,1 proc.
W ogonie rankingu znalazły się waluty gospodarek opartych na surowcach. Brazylijski real, cierpiący przez spowolnienie w będących ważnym partnerem handlowym Chinach, skandal korupcyjny w przedsiębiorstwie Petrobras i recesję w gospodarce, stracił aż 19 proc. Wśród największych przegranych znalazły się kolumbijskie peso (-14,8 proc.), rosyjski rubel (-12,7 proc.), południowoafrykański rand (-10,6 proc.), dolar australijski (-8,4 proc.) oraz korona norweska (-7,6 proc.).
Stopy zwrotu z poszczególnych walut z uwzględnieniem różnic w oprocentowaniu. Źródło: Bloomberg.
