Złoty znowu może zaskoczyć firmy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 07-08-2009, 13:38

Coraz więcej prognoz mówi o szybkim wzroście wartości złotego. Spekulanci biorą naszą walutę w obroty. Warto przygotować się na taki scenariusz.  

Czas wielkich wahań na rynku złotego wcale się nie skończył. Teraz wahadło może wychylić się jednak w drugą stronę. Złoty rośnie w siłę, a wraz z nim chęć do spekulacji najmocniejszych graczy na rynku walutowym. Co to oznacza dla polskich firm? Niestabilne warunki biznesu. Wkrótce znów cieszyć się mogą importerzy, a martwić eksporterzy.

Po ustabilizowaniu kursu unijnej waluty wokół 4,5 zł za euro, od początku lipca złoty silnie zyskuje. Dobił już do 4,1 zł za euro. Zmiana kursu euro o 30-40 gr w miesiąc to dla niezabezpieczonego przed takim ryzykiem eksportera ogromna różnica. Gdy przy zawieraniu kontraktu mógł pozwolić sobie na przynajmniej 10-procentową marżę, wychodzi obecnie prawie na zero. Wiele firm działa jednak przy mniejszej rentowności. Teraz mają one strach w oczach.

Wszystko wskazuje na to, że trend umacniania złotego jeszcze przyspieszy. Niektórzy doradcy, niezwiązani z bankami, lansują tezę o nowym wytworze inżynierii finansowej zza oceanu, którą ma sprzedawać jeden z krajowych banków. Sprawdziliśmy. Nie sprzedaje i według oficjalnych dokumentów nie zamierzał ani nie zamierza. To jednak możliwe, a grę na umocnienie złotego i ponowne zarobienie przez duże instytucje miliardów dolarów kosztem naszego rynku uwiarygodniają niektóre fakty. Jak choćby to, że nagle zaczęły pojawiać się pozytywne raporty o Polsce autorstwa tych samych instytucji, które jesienią nie miały o Polsce i złotym dobrego zdania. Czy grają teraz na duże umocnienie złotego? "Niektóre banki nagle ostatnio zaczęły bardzo pozytywnie wypowiadać się o sytuacji finansowej Polski. Możliwe, że zaczęła się gra na umocnienie złotego" — mówił przedwczoraj wicepremier Waldemar Pawlak radiowej Trójce.

Z naszych informacji wynika, że niektóre krajowe banki otrzymały propozycje sprzedaży produktów, których korzenie znajdują się w USA. Na razie odmówiły, nie widząc wielkiego zainteresowania na rynku. Lipcowy rajd złotego może jednak zmienić tę sytuację. Jak mógłby działać kolejny mechanizm opcyjny? Przed rokiem eksporterzy wystawiali opcje kupna waluty o większym nominale, niż nominał kupowanych opcji sprzedaży waluty (popularność strategii "zerokosztowych"). To ich zgubiło, nie mówiąc o firmach, które świadomie grały na umocnienie złotego. Przy gwałtownym osłabieniu złotego musieli pokryć łącznie wielomiliardowe straty.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Teraz specjaliści od rynku walutowego mogą wymyślić inny mechanizm, który skusi przedsiębiorców magią darmowego zabezpieczenia. Na przykład swap warunkowy. O co w nim chodzi? Bank sprzedaje krajowej firmie opcję kupna euro po kursie np. 3,7 zł z miesięcznym okresem obowiązywania. Firma ta płaci za nią, wystawiając dla banku opcję kupna euro również po kursie 3,7 zł, ale już z rocznym terminem ważności. Opcja ta uaktywni się jednak dopiero, jeśli kurs euro przekroczy 4,5 zł. Teoretycznie więc firma może w ciągu miesiąca zarobić kilkadziesiąt groszy za 1 EUR, wykonując przysługujące jej prawo z kupionej od banku opcji call. W pesymistycznym scenariuszu (euro przebije barierę 4,5 zł) trzeba byłoby po kilku miesiącach oddać bankowi euro po 3,7 zł.

Nominalnie nie powinno być żadnej straty dla przedsiębiorcy. Problem jednak w tym, że cała machina łączenia i zabezpieczania różnych instrumentów na rynku międzybankowym stwarza okazję, by zarówno krajowemu bankowi, jak i innym instytucjom z zagranicy opłacało się grać na umocnienie złotego. I to bez ryzyka. Ochronę przed wzrostem kursu zapewniłyby bowiem opcje wystawione przez krajowe spółki. Tymczasem po przebiciu przez euro 3,7 zł eksporter nie ma żadnego zabezpieczenia, a banki zarabiają ogromne pieniądze. Na zakup dodatkowych instrumentów pozwoliłoby im bardzo tanie uzyskanie opcji call od krajowych spółek, które cieszyłyby się, że dostały złożony produkt niby za darmo. Pojawiające się w nieoficjalnych rozmowach informacje, że przed kilkoma miesiącami krajowe banki sprzedawały duże nominały opcji sprzedaży waluty z kursami wykonania około 4 zł, idealnie wpisywałyby się w międzynarodową grę na mocne umocnienie złotego. Sprzyja jej ogólne polepszenie klimatu inwestycyjnego na rynkach wschodzących.

W takiej sytuacji dla eksporterów można mieć tylko jedną radę: zabezpieczajcie się. Ale nie w opisany powyżej sposób. Atmosfera wokół instrumentów z rynku walutowego jest obecnie zła po ogromnych stratach krajowych firm na walutowych derywatach. W większości nie był to jednak hedging, lecz mniej lub bardziej świadoma spekulacja. Ta droga lekcja powinna być szybko odrobiona. Teraz najwyższy czas dla eksporterów, by właściwie się zabezpieczać. Do wyboru mają oni darmowe forwardy (walutę trzeba po umówionym kursie w konkretnym terminie rozliczyć) lub zakup opcji put (walutę można sprzedać na umówionych warunkach). Ewentualnie można pomyśleć o korytarzach opcyjnych. Kto zagapił się i nie pomyślał o hedgingu przy 4,5 zł za euro, powinien to zrobić teraz. Przecież przed rokiem eksporterzy marzyli o 4 zł za euro. Co można poradzić importerom? Nie prześpijcie ewentualnego umocnienia złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane