Zmiany w OFE ożywią rynek korporacyjny

Emil Szweda
opublikowano: 2013-09-09 00:00

Główną korzyścią ze zmian dla drobnych inwestorów będzie nieco dziś enigmatyczne ożywienie rynku obligacji korporacyjnych.

Choć rynek akcji i obligacji skarbowych wyraził niedwuznaczną opinię na temat konsekwencji zaproponowanych zmian w funkcjonowaniu OFE, to przynajmniej jeden obszar rynku kapitałowego może wyjść z całego zamieszania na tarczy. Mowa o obligacjach korporacyjnych. Założenie opiera się na prostej przesłance — OFE, którym nie wolno będzie trzymać w portfelach obligacji skarbowych, a które zapewne niechętnie narażą swoje portfele na ryzyko gwałtownych wahań jednostek, jaki stałby się ich udziałem, gdyby były to portfele oparte w większości na akcjach, zechcą zbudować znaczną część portfeli, mniej podatną na wahania, właśnie na podstawie obligacje korporacyjne.

Oczywiście zmiana składu portfela nie może być nagła — rynek pozaskarbowych papierów dłużnych w Polsce jest zbyt płytki, by można było dokonać przeorientowania portfeli OFE na obligacje firm w ciągu kilku miesięcy. Trzeba dodać, że na koniec 2012 r. papiery tego typu już stanowiły 11,5 proc. aktywów OFE (wliczając obligacje drogowe, objęte gwarancjami skarbu państwa, a więc te, których OFE nie będzie wolno posiadać), zatem materia jest już funduszom znana.

Ze względu na skalę procederu można przyjąć, że celem OFE (oczywiście o ile propozycje rządowe zamienią się w fakty i normy prawne) będzie co najmniej podwojenie stanu posiadania z końca 2012 r., a więc inwestycje w obligacje firm o wartości nie mniejszej niż 30 mld zł. Można więc przyjąć, że zainteresowanie funduszy tą formą inwestycji wzrośnie wyraźnie, co może ożywić rynek papierów dłużnych firm.

Z punktu widzenia inwestorów detalicznych nie musi to być do końca dobra informacja, ale prawdopodobnie taką się okaże w dłuższym okresie. Wcześniej jednak zmuszone okolicznościami OFE mogą wygenerować popyt wystarczający do tego, by wchłonąć dosłownie całą podaż papierów dłużnych firm na rynku pierwotnym. Naturalnie fundusze emerytalne nie będą zainteresowane obejmowaniem każdej emisji, bo nie każda spełni kryteria jakościowe. W efekcie można przyjąć zgubne założenie, że OFE będą zainteresowane obejmowaniem wszystkich papierów o wysokim poziomie bezpieczeństwa i o odpowiedniej skali. Ponieważ organizacja emisji obligacji, która jest skierowana do inwestorów instytucjonalnych, jest znacznie tańsza od emisji kierowanej do inwestorów detalicznych, znaczna część emitentów skorzysta z okazji, by emitować papiery tanio i do kwalifikowanego odbiorcy, nie tak kapryśnego jak inwestorzy detaliczni. Ci ostatni mogą zostać skazani albo na zakupy obligacji na rynku wtórnym, niestety po cenach wyższych od nominału, a więc o niskiej rentowności, albo na udział w emisjach tych emitentów, którzy nie chcą lub nie mogą oferować papierów OFE. Będą to zatem emisje mniejsze i relatywnie mniej bezpieczne.