Zmienia się oblicze sieci

Artur Gortych
16-07-2003, 00:00

O rynku agencji interaktywnych krąży wiele mitów, zupełnie wypaczających jego obraz. Według jednego z nich, wydatki na reklamę w internecie zostały wycięte z marketingowych budżetów firm w pierwszej kolejności, bo polski rynek jest płytki. Moje osobiste obserwacje — mówię to z perspektywy szefa IAB Polska, organizacji monitorującej rynek interaktywny — nie potwierdzają tej tezy. Po okresie stagnacji (ale nie załamania) w latach 2001-02 obserwujemy gwałtowny wzrost rynku w roku 2003. U podłoża tego ożywienia leży wyraźna migracja młodych konsumentów z kanałów komunikacji tradycyjnej do elektronicznej. Wiele firm już dawno dostrzegło ten fakt i przeniosło znaczące części budżetów marketingowych do mediów elektronicznych. Okazuje się bowiem, że mając do dyspozycji np. tylko 200 tys. zł, można w mediach elektronicznych prowadzić aktywną działalność marketingową przez cały rok. W innych mediach jest to raczej niemożliwe.

Obserwujemy też ciągłość marketingowych działań po stronie firm — klientów. O ile w latach 2001-02 regułą były akcje sporadyczne, o tyle teraz zleceniodawcy stawiają na cykliczną działalność.

Na wzrost zainteresowania promocją w sieci istotnie wpłynęło również pojawienie się internetu mobilnego, jako kolejnego kanału komunikacji elektronicznej. Wystarczy spojrzeć na rozwój serwisu Era Omnix. Na rynku pojawiło się wiele dużych podmiotów, związanych z rynkiem mobilnym, które w pracy na co dzień korzystają z usług agencji mediów interaktywnych.

Konkluzja jest oczywista. Jeśli mówimy o rynku web-designu — jako szef interaktywnej agencji Artegence — nie mam zielonego pojęcia, jak on się w tym momencie kształtuje. Jeśli jednak mówimy o interaktywnym marketingu z zastosowaniem zaawanasowanych produktów, do których web-design jest jedynie dodatkiem, to oczywiste, że ten rynek rośnie w tempie, w jakim nie rósł już od z górą dwóch lat.

Rozumiem jednak, że podmioty, które przespały dogodny moment na transformację z agencji designerskiej w agencję reklamowo-marketingową, i przespały internet mobilny, musiały szukać innego sposobu rozwoju — np. zdecydować się na ratunkowe sprzedanie firmy inwestorowi strategicznemu, przy boku którego liczą na poprawę koniunktury.

Znam rynek inwestorów potencjalnie zainteresoanych naszym interaktywnym segmentem i wiem, że prawdopodobieństwo dobrej transakcji w tym momencie jest niewielkie. Wszelkie działania, podejmowane obecnie przez agencje zmierzające w tym kierunku, mogą mieć jedynie charakter ratunkowy. Jest to bowiem najgorszy czas na taką decyzję.

Autor jest prezesem Artegence

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Gortych

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Zmienia się oblicze sieci