Skuteczne radzenie sobie z czynnikami, które pojawiają się nagle i dezorganizują logistykę, to obecnie jeden z megatrendów kształtujących oblicze branży. Jest to zarazem odpowiedź na wyzwania, przed jakimi branża stanęła w dobie pandemii. VUCA (Volatility, Uncertainty, Complexity, Ambiguity) to skrót od słów oznaczających zmienność, niepewność, złożoność i wieloznaczność.
Koncepcja VUCA została pierwotnie wypracowana w kontekście wojskowym przez United States Army War College – amerykańską uczelnię wojskową – na określenie niestabilnej i niejasnej sytuacji. Jednak od początku bieżącej dekady jest coraz powszechniej wykorzystywana w biznesie.
Już w raporcie McKinsey & Company „The future of work after COVID-19”, opublikowanym po pierwszych dwóch falach pandemii, znalazły się znamienne ostrzeżenia adresowane do przedsiębiorców. Eksperci McKinseya zachęcali, by nie wpaść w pułapkę myślenia, że celem firm działających w warunkach sanitarnych obostrzeń powinno być dogłębne przemyślenie, jak będą one funkcjonować „po powrocie normalności”.
Raport McKinseya podpowiada, żeby nie tracić czasu na zastanawianie się, jak powinna wyglądać „normalna rzeczywistość”. Zamiast tego warto traktować wyzwania z lat 2020-2021 jako lekcję, która pomoże firmom lepiej radzić sobie z nieoczekiwaną zmiennością rynku i stale rozwijać umiejętności potrzebne w takich sytuacjach.
Zachwiane łańcuchy
Historia Hongxin Semiconductor Manufacturing Co. z Wuhan, nowego gracza na globalnym rynku technologii, jest jednym z wielu przykładów z okresu pandemii, które mogą służyć jako przestroga. Jeszcze przed wybuchem COVID-19 firma zainwestowała 20 miliardów USD, otrzymanych z dotacji państwowej, w budowę fabryki produkującej chipy.
W roku 2020 r. korporacja miała rzucić na globalne rynki 30 tys. nowoczesnych półprzewodników. Niestety na skutek wybuchu pandemii i wprowadzenia obostrzeń sanitarnych całe przedsięwzięcie upadło, nim zdołało wyprodukować choćby jeden chip. Nie pomogło ściągnięcie Chiang Shang-yi, menedżera do zadań specjalnych, a w przeszłości jednego z dyrektorów TSMC. Wystarczyło zerwanie łańcuchów dostaw i totalna niepewność przez kilka miesięcy, by śmiała inwestycja przeobraziła się w gigantyczną klęskę.
W trzecim kwartale 2017 r. Maersk, gigant logistyczny odpowiadający za niemal 20 proc. globalnego transportu morskiego, ogłosił stratę o wartości 300 mln USD. Była ona spowodowana cyberatakiem. Wirus Petya (Piotruś), o rosyjsko brzmiącej nazwie, sparaliżował centra danych firmy, która wcześniej działała sprawnie na całym świecie. Nagle straciła orientację, co, komu i za ile miała dostarczyć. W wyniku tego firma musiała wstrzymać działanie systemu zarządzania statkami, co spowodowało, że załogi statków zostały odcięte od ważnych informacji i doświadczyły kosztownego przestoju. Przywrócenie systemów do sprawności zajęło dwa tygodnie.
Lata 2020-2021 najjaskrawiej pokazały, jak drastyczne mogą być konsekwencje zerwania łańcuchów dostaw. Właśnie wtedy z powodu braku terminowych dostaw części i komponentów koncern Toyota zamknął 14 swoich fabryk w całym świecie. Podobne decyzje podejmowali inni producenci, np. Opel czy VW. Po wybuchu wojny w Ukrainie część łańcuchów logistycznych znów została zachwiana. Producenci samochodów osobowych Porsche, Volkswagen, BMW oraz producent ciężarówek MAN ograniczyli wtedy produkcję z powodu braku dostaw z regionu objętego działaniami wojennymi.
Ponad oczekiwania
Umiejętności i zaangażowanie pracowników są najważniejszym kapitałem w biznesie. Jednak w logistyce równie istotna jest automatyzacja i coraz szersze wykorzystanie narzędzi cyfrowych. Dzięki tym innowacjom logistyka nie tylko nie upadła, ale osiągnęła nowe, wcześniej niedostępne poziomy.
Wystarczy wspomnieć, że globalne dane z minionego pięciolecia przedstawiają niezwykle dynamiczny wzrost popytu na roboty magazynowe. Biorąc pod uwagę, że w 2021 r. zapotrzebowanie na tego rodzaju automaty wystrzeliło w górę – wartość rynku robotów osiągnęła naraz aż 6,2 mld USD – i wciąż się utrzymuje na wysokim poziomie, należy oczekiwać, że już w 2028 r. wartość tego rynku zwiększy się do poziomu 17,8 mld USD. Oznacza to kilkunastoprocentowy rozwój tego rynku w każdym roku. Bardziej dynamiczny jest jedyne rynek tzw. robotów kompletujących. W 2019 r. był on wart w USA ponad 95 mln USD, a według prognoz już w 2025 r. osiągnie poziom 1,6 mld USD – analizuje Damian Kotuła, Head of Industrial & Logistics Cushman & Wakefield CEE.
Logistyka zmienia się na naszych oczach, a jej nowe oblicze wykracza poza najśmielsze oczekiwania z początku XXI w. Gartner, renomowana firma analizująca globalny rynek technologii, wskazuje, że już w 2024 r. połowa organizacji funkcjonujących w łańcuchu dostaw będzie inwestowała w aplikacje korzystające z zaawansowanej analityki i wspierane przez mechanizmy sztucznej inteligencji (AI).
Również polscy przedsiębiorcy coraz bardziej zdają sobie sprawę, jak wiele można poprawić w efektywności logistyki w obecnych, tradycyjnych łańcuchach dostaw – wynika z najnowszego badania EY. Aż 52 proc. z nich deklaruje chęć podjęcia kroków zmierzających do stopniowych przeobrażeń obecnego łańcucha dostaw. Z kolei 40 proc. biznesmenów ma w planach ich zainicjowanie, ale jeszcze się zastanawia, w jakim zakresie i charakterze je podjąć.
Bezpowrotnie minęły czasy stabilnej produkcji, trwałego popytu i stałych zamówień ze strony klientów. Obecnie zmienność zamówień występuje już nie tylko w branżach sezonowych, takich jak produkty FMCG: napoje czy lody, ale także w innych sektorach. Coraz częściej dotyczy to również branż uchodzących dotąd za stabilne, np. samochody, meble czy telefony. Zakładanie, że wyniki z przeszłości będą się powtarzać w przyszłości, nazywamy dziś prognozowaniem naiwnym.
– Projektowanie działań logistycznych wyłącznie na podstawie danych historycznych to błąd porównywany do jazdy samochodem z jednoczesnym patrzeniem w lusterko kierowcy. Przez pewien dystans jest to możliwe, ale łatwo sobie wyobrazić, co się stanie z samochodem przy pierwszym zakręcie – tłumaczy Aleksander Sosnowski, Master Data Management for S4HANA Project Manager, Fortaco Group.
VUCA to radzenie sobie w świecie zmienności, niepewności, złożoności i niejednoznaczności. Termin ten od kilku lat idealnie opisuje nasz świat. Warto przypomnieć kilka głównych wydarzeń, które znacząco wpłynęły na nas wszystkich: Pandemia COVID, wojna w Ukrainie oraz w Izraelu – wydarzenia te miały i mają ogromny wpływ na funkcjonowanie różnego typu łańcuchów dostaw w wielu, o ile nie we wszystkich branżach. Ich wpływ zmienia nastroje rynkowe, znacząco zwiększa popyt na niektóre produkty, aby zupełnie wygasić popyt na inne. Czynniki takie jak blokady głównych tras żeglugowych (blokada Kanału Sueskiego przez kontenerowiec Evergreen, blokada morza Czerwonego przez rebeliantów z Huti) bardzo mocno wydłużyły czas dostaw z Dalekiego Wschodu, zmuszając armatorów do opływania Afryki dookoła. Widać też, że w ostatnich latach intensywność występowania zjawisk rwących procesy logistyczne bardzo się zwiększyła, stwarzając nową rzeczywistość, która zmusza nas do gotowości na kolejne nieprzewidywalne wydarzenia. Jak w takim świecie zapewnić oczekiwany poziom obsługi klienta? Na pewno wzrosło znaczenie ogólnie pojętego planowania. Wiele firm uruchomiło lub rozwinęło swoje procesy S&OP (Sales & Operations Planning). Firmy zrozumiały, że muszą być gotowe na różne scenariusze i zdolne do podejmowania szybkich decyzji. Mocne wsparcie znajdują w postępującej digitalizacji łańcuchów dostaw. Rozwój narzędzi IT służy do kontroli procesów zachodzących w drodze od producenta do klienta w czasie rzeczywistym. Dziś istnieje możliwość śledzenia zamówień, bieżącego informowania klienta, kreślenia różnych scenariuszy czy prowadzenia analiz typu „co jeśli” dla wspierania strategicznych decyzji biznesowych. Wiele firm dostrzegło też potrzebę dywersyfikacji ryzyka przez odpowiednie zarządzanie, np. lokalizacjami swoich dostawców, podpisywaniem różnych kontraktów na podobne usługi o zróżnicowanym poziomie gwarancji cen/serwisu.
