Przypadkiem albo po znajomości — wielu młodych ludzi narzeka, że to obecnie jedyne sposoby na zalezienie zatrudnienia. Prawie połowa jest przekonana, że „bez pleców” będzie ciężko — pokazało badanie portalu Praca.pl na 2800 respondentach. Po znajomości swoją pracę znalazło ponad 30 proc. badanych.
Wszystkich zweryfikują
— Przedsiębiorcy wolą zatrudniać znajomych. Wielu pracodawców, zanim zdecyduje się na publikację ogłoszenia rekrutacyjnego, pyta swoich pracowników, czy nie znają kogoś, kto nadaje się na stanowisko, które firma ma do obsadzenia. W ten sposób oszczędza się czas — nie trzeba czekać, aż w odpowiedzi na ogłoszenie spłyną odpowiednie kandydatury — rekomendowanego kandydata można zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną od razu. Szybsza rekrutacja oznacza dla firmy automatycznie mniejsze koszty. Ponadto badania dowodzą, że osoby zatrudnione z polecenia pracują w firmie dłużej, podczas gdy osoby zrekrutowane w tradycyjny sposób częściej decydują się na odejście do konkurencji — twierdzi Michał Filipkiewicz z portalu Praca.pl.
Prywatni przedsiębiorcy, których przepytaliśmy, są jednak innego zdania. Co prawda nie widzą nic złego w zatrudnianiu po znajomości, o ile nie dotyczy to instytucji publicznych, a nawet zwykle sami proszą pracowników o rekomendacje odpowiednich osób, ale ostatecznie wolą zatrudniać tradycyjnie.
— Wolę szukać pracowników na wolnym rynku — przyznaje Michał Zaborowski, właściciel Rudy’s Detailing i GTechinq. — Zdarza mi się korzystać z poleceń służących jako wsparcie w procesie rekrutacji, choć i tak warunkiem przyjęcia nowej osoby do zespołu jest pozytywny wynik weryfikacji jej kompetencji. Większość moich pracowników trafiła do firmy poprzez otwartą rekrutację — mówi Cezary Małuj, prezes Focus Telecom Polska.
— Szukam pracowników niezależnych, ale zawsze proszę współpracowników o rekomendację i pytam osoby z mojego otoczenia, czy znają kogoś, kogo mogą polecić. Równocześnie ogłoszenia trafiają na największe portale rekrutacyjne. Potem zapraszam na rozmowę zarówno pierwszą, jak i drugą kategorię kandydatówi dopiero po ocenie oraz weryfikacji kompetencji dokonuję wyboru — wtóruje mu Agnieszka Owczarek, właścicielka firmy Noble Health. Jej zdaniem, rekomendacja oszczędza trochę czasu i daje wstępną weryfikację doświadczenia polecanej osoby.
— Znajomość nie może być jednak podstawowym kryterium przy zatrudnianiu — podkreśla Włodzimierz Lewin, prezes JJW, firmy produkującej skarpetki. On też rekomendacje współpracowników bierze pod uwagę i traktuje jako jeden z argumentów do przyjrzenia się bliżej danej osobie, której kompetencje i tak zostaną sprawdzone. To wstępne wskazanie sprawia jednak, że polecona osoba ma nieco łatwiej — już zdobyła uwagę pracodawcy.
— Jeśli mam do wyboru osobę znajomą i kogoś obcego, kto ma takie same kompetencje, to pewnie wybiorę znajomego — mówi Włodzimierz Lewin.
Nierówne szanse
Bez względu jednak na zalety związane ze znajomym sobie albo rekomendowanym przez kogoś kandydatem pracodawcy są zdania, że zatrudnianie znajomych wiąże się z większym ryzykiem niż obcych osób.
— Uważam, że przyjmowanie bliskich osób, np. z rodziny, do pracy, może rodzić większe ryzyko problemów, niż kiedy zatrudnia się kogoś obcego. Rodzina oczekuje innego traktowania, a pracodawca wdzięczności. Ponadto przy takich relacjach mogą się pojawić takie uczucia jak zawiść — tłumaczy Włodzimierz Lewin. Podobnego zdania jest Jan Miedzybłocki, właściciel Bubble House.
— Zatrudnianie znajomych bardzo bym odradzał. Po pierwsze, jeśli się z kimś dobrze znamy, spędzamy ze sobą czas, to nie należy łączyć tego z pracą. Już na pewno nie w sytuacji, gdy znajomy miałby być podległy nam w jakikolwiek sposób. Od razu rodzi to problemy i konflikty. W dodatku jeśli tylko dochodzi do jakichś nieporozumień, wzajemne pretensje są często nie do pogodzenia. Plusem jest względne zaufanie, którym można obdarzyć znajomego, ale bywa ono zgubne, może bowiem uśpić czujność. Osoba zatrudniona, która wie, że jest obdarzona zaufaniem, podświadomie nie stara się tak bardzo jak osoba nieznajoma, obca — tłumaczy Jan Miedzybłocki. Właściciele firm zwracają też jednak uwagę, że są sektory, gdzie zatrudnienie po znajomości to główna forma pozyskiwania pracowników.
— Najgorzej jest w administracji publicznej i spółkach skarbu państwa. Jeżeli zatrudnianie po znajomości dotyczy stanowisk w takich instytucjach, to jest to coś nieuczciwego. Tam szanse powinny być równe — uważa Jan Miedzybłocki.
— W sektorze państwowym dość często znajdują zatrudnienie osoby, które same nie potrafiły znaleźć pracy na stanowisku ostatecznie przez nie objętym — wtóruje mu Cezary Małuj. Jego zdaniem, taka praktyka nie jest dobra ani dla firm prywatnych, ani dla instytucji państwowych. Dziś w każdej branży potrzebni są pracownicy odważni i z inicjatywą — osoby niesamodzielne, czyli np. takie, które same nie potrafią zdobyć i dobrze sprzedać swoich kwalifikacji, nie będą motorem rozwoju żadnej organizacji. © Ⓟ