51 meczów, 117 bramek - i jeden zwycięzca. Takie są podstawowe statystyki Mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2024 r. Z boiska w Berlinie z pucharem zeszli Hiszpanie, a ich zwycięstwo 2:1 nad Anglią, które przypieczętował w końcówce meczu Dani Olmo, wybijając głową piłkę lecącą do bramki po strzale Declana Rice'a. Dzięki temu w zabawie PB, w której zbieraliśmy typy od przeszło trzydzieściorga przedstawicieli biznesu, wygrał Andrzej Gutowski, dyrektor ds. sprzedaży w Ronson Development.
- Wygrana wynika po trochu z zainteresowania piłką nożną. Jednak jak w każdej grze sporo tu było przypadku. Podczas turnieju także było kilka niespodzianek. Rewelacyjnie zagrały Gruzja i Szwajcaria, szybko odpadły Włochy. Osobiście trzymałem kciuki za Francję, a w finale kibicowałem Hiszpanii i Daniemu Olmo, który okazał się najlepszym piłkarzem w tym turnieju - komentuje Andrzej Gutowski.
Drugi w klasyfikacji Bartosz Świderek znajomicie punktował przede wszystkim w 1/8 finału. Trafił tam rozstrzygnięcie w siedmiu meczach (nie przewidział tylko zwycięstwa Turków z Austriakami), a w trzech przypadkach przewidział dokładny wynik. W finale typował wynik 2:2 po 90 minutach i zwycięstwo Anglii. Wiceprezes Pol-Inoweksu sportem mocno interesuje się prywatnie i przyznaje, że pomaga to w rozmowach zawodowych.
- Właśnie jestem w północnej Finlandii i wracam ze spotkania z Hiszpanami, z którymi rozpoczęliśmy rozmowę od zdobycia mistrzostwa w Euro i zwycięstwa Carlosa Alcaraza w Wimbledonie. Sport to dobry temat na small talk z klientami. Jeśli tylko mogę, staram się tak organizować spotkania biznesowe, żeby oglądać najważniejsze wydarzenia sportowe. W tym roku tak cyrkluję ze spotkaniem w Paryżu, żeby pójść na igrzyska. W tę niedzielę wybieram się na inaugurację Ekstraklasy, która wróciła do Lublina po 32 latach – mówi Bartosz Świderek.
Rzutem na taśmę na podium zestawienia wskoczył Janusz Moroz, członek zarządu E.Onu. Wszystko dlatego, że jeszcze przed turniejem postawił na ostateczny triumf Hiszpanów. Skąd wzięła się wiara w tę reprezentację?
- Poza oczywistym szczęściem w estymacjach, które w mojej ocenie odpowiada za 50 proc. wyniku, pozostała część to efekt obserwacji drużyn, które wydawały się faworytami – tłumaczy Janusz Moroz.
Menedżera nie zachwycały forma i wyniki Niemiec, Francji, a także Holandii i Anglii w Lidze Narodów i meczach towarzyskich. Tymczasem Hiszpanie…
- Trener de la Fuente od kilku lat mocno pracował nad młodzieżówkami Hiszpanii. Poza tym w meczach La Ligi, Premiership czy Bundesligi to hiszpańscy piłkarze naprawdę nadają ton. Po prostu uwielbiam ten otwarty ofensywny styl, ciągły cug na bramkę, odwagę do pojedynków jeden na jeden i niesamowitą radość z przebywania na boisku – mówi Janusz Moroz.
Blisko podium był Marcin Puziak, członek zarządu Qemetiki (dawny Ciech).
- Zainteresowanie piłką nożną zaszczepił we mnie ojciec, a pierwsze mistrzostwa, jakie pamiętam, to 1992 r., ale jak przez mgłę, natomiast pierwsze świadomie śledzone w całości to ME 1996. Najlepiej wspominam mistrzostwa w 2012 r., ponieważ były w Polsce, dlatego że byłem na meczu otwarcia, a ostatecznie dlatego, że wygrała Hiszpania, a w roli głównej występowali piłkarze ówczesnej FC Barcelony, której od zawsze kibicuję - mówi menedżer.
Przed turniejem, jak wielu przedstawicieli biznesu, stawiał na Francję.
- Nie jestem rozczarowany postawą Francuzów. Myślę, że ulegli Hiszpanom zasłużenie, zresztą sercem byłem za Hiszpanią, a rozumem za Francją. Ostatecznie dobrze wyszło. Zawsze kibicuję Polsce i Hiszpanii, ale akurat na potrzeby PB kierowałem się rozumem - tłumaczy Marcin Puziak.
współpraca AGO, BAM, GRA, MAG

