Niedawno z warszawskiej giełdy została wycofana przez holenderskiego inwestora spółka paszowa Provimi-Rolimpex. Okazuje się jednak, że nazwa Rolimpex znowu pojawi się na parkiecie. Tym razem jednak pod postacią spółki Rolimpex Nasiona (RN), która jest dawną częścią grupy Rolimpex, odkupioną od Provimi-Rolimpex przez grupę kilkunastu polskich inwestorów w 2006 r. Co ciekawe, wśród akcjonariuszy nasiennej firmy pojawia się wiele znanych nazwisk. Są nimi m.in. Sławomir Masiuk (były szef Impexmetalu i Boryszewa), Krzysztof Szwarc (były prezes BRE Banku) i Jacek Socha (były minister skarbu i szef Komisji Papierów Wartościowych i Giełd). Największym akcjonariuszem spółki (lecz nie większościowym) jest dom maklerski IDM. Co przyciągnęło uwagę tylu znanych inwestorów do tej niewinnie wyglądającej firmy?
Atrakcyjne nasiona
—
Widzimy w tej spółce duży potencjał rozwoju. Chcemy odbudować tę znaną niegdyś
markę na rynku polskim i międzynarodowym. A potencjał w naszym regionie jest
ogromny. W Polsce zaledwie 7,9 proc. całego areału upraw obsiewane jest tzw.
kwalifikowanym materiałem siewnym (nasiona spełniające najwyższe normy jakości,
wytwarzane w kontrolowanym cyklu produkcyjnym we współpracy z instytutami
naukowymi), podczas gdy w UE średnio jest to aż 55-85 proc. — mówi Jerzy
Napiórkowski, prezes firmy Rolimpex Nasiona i jeden z jej akcjonariuszy.
Spółka zamierza zagospodarować tę niszę. Jej sposób działania to zakup najwyższej jakości nasion, które potem rozmnaża na współpracujących z nią plantacjach na podstawie umów kontraktacyjnych. Plony sprzedaje przemysłowi lub odbiorcom z sektora rolnego. Nasiona rzepaku sprzedaje m.in. Kruszwicy, jęczmienia browarnego — Carlsbergowi, a zbóż konsumpcyjnych — Polskim Młynom.
— To jednak nie wszystko. Poza produkcją nasion dla przetwórstwa spożywczego obracamy także nasionami traw (miejskich i rolniczych). Jesteśmy liderem na rynku polskim w tej dziedzinie (z blisko 20-procentowym udziałem) i nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa — mówi Jerzy Napiórkowski.
Kilka dni temu potencjał firmy w biznesie „trawiarskim” mocno się zwiększył dzięki przejęciu jej największego konkurenta na rynku nasion traw, firmy Graminex.
Wielotorowa ekspansja
—
Naszym celem jest konsolidacja rynku nasiennego w Polsce i to zarówno w
segmencie „trawiarskim” — rozmawiamy już z kolejnymi firmami — jak i
rolno-spożywczym. Do tego chcemy liczyć się także na rynku nasion dla
bioenergetyki. Nasiona roślin specjalistycznych należą do najbardziej rentownych
w obrocie. Mam tu na myśli m.in. specjalne odmiany kukurydzy, pszenżyta czy
roślin oleistych do produkcji bioetanolu i bioestrów — mówi Jerzy Napiórkowski.
Dodaje, że z ich sprzedażą nie będzie problemów. Zgodnie z wymogami UE co roku udział bioenergii w rynku będzie rósł, a RN już dziś współpracuje z firmami z tego sektora, jak np. Grupą Brasco.
RN chce też zrobić użytek z odpadów poprodukcyjnych ze swoich 5 zakładów dzięki instalacji linii do brykietowania słomy na cele energetyczne.
Kapitał na realizację planów akcjonariusze RN chcą zdobyć, wprowadzając spółkę na giełdę w 2008 r.
— Już pracujemy nad prospektem emisyjnym. Ze sprzedaży akcji nowej emisji chcemy uzyskać 30-50 mln zł na inwestycje w unowocześnienie zakładów, przejęcia i rozwój współpracy z hodowcami i instytutami — wylicza Jerzy Napiórkowski.
W 2006 r. firma Rolimpex Nasiona wypracowała 50 mln zł przychodów ze sprzedaży i 500 tys. zł zysku netto. W tym roku przewiduje ponad 60 mln zł sprzedaży i 2 mln zł zysku (bez uwzględnienia przejęcia). Widać więc, że odstawiona na boczny tor córka wielkiego Rolimpeksu zaczyna się odradzać.