Znawcy prawa w cenie

Albert Stawiszyński
opublikowano: 2007-09-28 00:00

Młodzi prawnicy garną się do kancelarii czy działów prawnych firm, ale zanim osiągną sukces, muszą ciężko pracować.

Kancelarie Poprawia się koniunktura na rynku pracy

Młodzi prawnicy garną się do kancelarii czy działów prawnych firm, ale zanim osiągną sukces, muszą ciężko pracować.

Gdy amerykański przedsiębiorca wybiera się na rozmowę z kontrahentem, zabiera ze sobą prawnika. W Polsce do niedawna było odwrotnie — przyjście z prawnikiem wzbudzało podejrzenia i nieufność.

— Takie rozumowanie wynikało z doświadczeń poprzedniej epoki — uważa adwokat Grzegorz Wlazło z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Kultura prawna naszych przedsiębiorców zaczyna się jednak zmieniać. Zwłaszcza od wstąpienia Polski do Unii Europejskiej — wraz z pojawieniem się u nas dużych inwestycji zwiększyło się zainteresowanie usługami prawników.

— W ubiegłym roku czołówka polskich kancelarii odnotowała wzrost obrotów średnio o 30 proc. — informuje Paweł Osowski, wspólnik firmy Konsultanci Warszawscy.

Wzrasta popularność

Nic więc dziwnego, że coraz więcej młodych ludzi wybiera zawód prawnika. Podczas tegorocznego naboru na aplikację radcowską w Warszawie przyjęto prawie 1200 osób.

— Kilkakrotnie więcej niż w poprzednich latach. Zawód prawnika dla wielu wiąże się z prestiżem i możliwością późniejszego zatrudnienia w dobrych kancelariach. Rzeczywistość jest jednak taka, że z tej znacznej rzeszy prawników tylko nieliczni osiągają sukces w kancelariach i są później rozchwytywani — studzi zapały Michał Stępniewski, wicedziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie.

System rekrutacji

Na rynku jest coraz większa konkurencja. Nim młody prawnik osiągnie szczyty, musi przejść długą ścieżkę kariery. Na początku najczęściej jako „wyrobnik” w dużej kancelarii czy departamencie prawnym w firmie.

Aby przebić się na rynku, prawnicy zaczynają się specjalizować. To, w jakich dziedzinach, jest najczęściej odbiciem sytuacji w gospodarce.

— Od dwóch lat jest zapotrzebowanie na specjalistów od prawa nieruchomości. Poszukiwani są też fachowcy od prawa bankowego, spółek handlowych, rynku kapitałowego — wymienia Ewelina Skocz z firmy rekrutacyjnej Business Consulting Systems.

Proces rekrutacji prawnika do kancelarii składa się z kilku etapów.

— Pierwszy to sprawdzenie osób, które zamieściły swoje CV w naszej bazie. Określamy także, którzy prawnicy są obecnie najlepszymi specjalistami z danej dziedziny prawa. Potem spotykamy się z kandydatami przed zaprezentowaniem ich kancelarii. Zbieramy również opinie z rynku na ich temat — tłumaczy Ewelina Skocz.

W kancelarii zazwyczaj są dwa-trzy spotkania i po pozytywnym ich zakończeniu kandydatowi zostaje przedstawiona oferta pracy.

— Prawnik, któremu zależy na znalezieniu dobrej pracy, musi zaprezentować swoje kwalifikacje, które dadzą mu przewagę nad konkurentami. Najczęstszym wymaganiem pracodawców jest biegła znajomość języka angielskiego — mówi Agnieszka Jesiotr, partner z kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Wynagrodzenie prawników też jest bardzo zróżnicowane. Znaczenie ma tu doświadczenie.

— Przykładowo, początkujący prawnik w kancelarii w Krakowie czy Warszawie może otrzymać 2,5-3 tys. zł na rękę. Osoba w trakcie aplikacji radcowskiej lub adwokackiej i z doświadczeniem w pracy w kancelarii może liczyć na 3,5-5 tys. zł. W praktyce te stawki mogą się bardzo różnić — twierdzi Radosław T. Skowron, partner w kancelarii Kaczor Klimczyk Pucher Wypiór.

Prawnikowi z uprawnieniami, doświadczeniem w dużych transakcjach (takich ekspertów nie ma wielu), biegle władającemu przynajmniej dwoma językami obcymi międzynarodowe kancelarie muszą już słono zapłacić — ponad 15 tys. zł brutto. Z kolei według danych firmy doradczej HRK, radca prawny w Poznaniu otrzymuje około 5,2 tys. zł brutto miesięcznie, w Gdańsku —około 6,5 tys. zł.

Należy też pamiętać o drugiej stronie medalu. Na boomie na prawnicze usługi mogą skorzystać przede wszystkim największe kancelarie.

— Nie dosięgnie on jednoosobowych kancelarii w małych miasteczkach. Tam wszys- tko pozostanie po staremu — uważa Radosław T. Skowron.

Muszą się przygotować

W ostatnich latach widzę znaczną poprawę poziomu umiejętności kandydatów ubiegających się o przyjęcie do kancelarii. Młodzi ludzie władają świetnie nawet kilkoma językami obcymi, studiowali poza krajem lub brali udział w wymianach zagranicznych, wielu skończyło również dodatkowe kursy prawa zagranicznego.

Ta poprawa nie wynika, niestety, z polepszenia jakości systemu kształcenia uniwersyteckiego, tylko ze wzrostu świadomości młodych ludzi, którzy sami starają się jak najlepiej przygotować do wejścia na ten bardzo konkurencyjny rynek. System kształcenia nie przygotowuje do tego, co będzie młodym prawnikom najbardziej potrzebne w przyszłej pracy. Brakuje w nim nastawienia na rozwiązywanie problemów, rozwijanie umiejętności samodzielnego, analitycznego myślenia i jasnego wyrażania myśli na piśmie.

Dlatego na młodych ludzi od początku studiów czeka duże wyzwanie związane z potrzebą przygotowania się do wejścia na rynek pracy. Proces kształcenia musi być kontynuowany również po rozpoczęciu pracy. Dla ambitnych i utalentowanych osób, które do nas przychodzą, tworzymy programy motywacyjne, oferujemy bardzo rozwinięty system szkoleń wewnętrznych i stwarzamy możliwości zdobycia praktycznego doświadczenia przy ciekawych projektach.

Witold Daniłowicz

partner z kancelarii White & Case

W małych miastach rynek się nie zmienia

Na rynku usług prawniczych tzw. boom jest widoczny przede wszystkim w dużych miastach, gdzie siedziby mają największe kancelarie prawne. W nich zarobki są największe. Im jednak dalej od dużych miast, tym jest znacznie gorzej.

Są rejony, np. na wscho- dzie kraju, gdzie nie tylko nie ma boomu na usługi prawne, ale tamtejsi prawnicy — zwłaszcza z jednoosobowych kancelarii — ledwo wiążą koniec z końcem.

Ten stan mógłby się pogorszyć, gdyby weszły w życie pomysły Ministerstwa Sprawiedliwości, wprowadzające stawki maksymalne za usługi radców prawnych i adwokatów. Niektóre z propozycji są rozwiązaniami zupełnie absurdalnymi. Przykładowo, przygotowanie projektu umowy ma kosztować maksymalnie 1 tys. zł, niezależnie od tego, czy nad takim projektem pracuje jedna osoba czy kilkudziesięciu prawników przez pół roku.

Takie ingerowanie państwa w relacje między przedsiębiorcami, którymi również są właściciele kancelarii prawnych, godzi w wolność gospodarczą.

Maciej Bobrowicz

wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych