Akcjonariusze Pfleiderer Grajewo, producenta płyt drewnopochodnych, mają powody do zadowolenia. W ubiegłym roku sprzedaż grupy wzrosła o 24 proc. — do 1,72 mld zł, a zysk netto na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 33,2 mln zł, wobec 15,2 mln zł straty rok wcześniej.
— Utrzymała się dobra koniunktura w płytach drewnopochodnych. Branża meblowa była jedną z najlepiej rozwijających się w kraju [wartość produkcji sprzedanej mebli w Polsce wyniosła w 2011 r. blisko 29 mld zł — red.]. Meble trafiają głównie na zachód Europy i dynamika wzrostu eksportu się utrzymuje. To z kolei ma odzwierciedlenie w dynamice naszej sprzedaży — mówi Rafał Karcz, dyrektor finansowy Grajewa.
— Minimalne założenie na ten rok to powtórzyć wyniki z 2011 r. — dodaje Wojciech Gątkiewicz, prezes Grajewa.
Wyniki byłyby lepsze, gdyby nie koszty wstrzymanej inwestycji w rosyjską fabrykę płyt MDF. Decyzja w sprawie uruchomienia projektu, który ma być finansowany z kredytu na 110 mln EUR i emisji akcji o wartości 30 mln EUR, znowu się odwleka. Ma zapaść w drugim kwartale. Rozważane są też alternatywne do emisji scenariusze pozyskania kapitału.
Zdaniem Bartosza Arenina, to raczej ostatni moment na uruchomienie rosyjskiego projektu, gdyż koszty już poniesione w pewnym momencie zaważą na opłacalności inwestycji.
— Sprzyjają temu dobre wyniki firmy za 2011 r. Jeśli w tym roku nie będą gorsze (jak zakładam), poza ewentualną większą korektą na giełdzie nie widzę czynników, które mogłyby negatywnie oddziaływać na kurs akcji i zniweczyć plany emisji — uważa analityk Copernicus Capital TFI.
Zarząd nie narzeka na początek roku, bo rynek płyt drewnopochodnych zachowuje się stabilnie i spółce pomaga słaby złoty.
— Bieżący rok dla branży meblowej powinien być co najmniej tak dobry jak miniony. Głównie dzięki nadal korzystnej relacji kursu EUR/PLN, wprowadzanych od pewnego czasu podwyżek cen produktów meblowych, które pozwalają przerzucać wzrost cen surowców na końcowego klienta — uważa Bartosz Arenin.
— Miniony rok faktycznie był rekordowy pod względem sprzedaży dla mebli, ale też rekordowy dla kosztów. Przez to zmniejszyła się rentowność firm. Teraz będą chciały to odbudować i spodziewam się wzrostu cen — mówi Tomasz Wiktorski, właściciel B+R Studio analizującego sektor mebli.
Dodaje, że w tym roku pierwsze sygnały dla branży są pozytywne. Zwłaszcza z rynku niemieckiego, dla meblarzy najważniejszego.