Żółty i szary jak światełko w tunelu

Firma Pantone wybrała dwa kolory, które mają wyznaczać trendy w przyszłym roku. Przy okazji narobiła sporo szumu.

Koniec feralnego 2020 roku przypomina rozpaczliwą próbę dopłynięcia do brzegu, gdy brakuje już sił, ale człowiek uderza jednak rękami w wodę, bo widzi, że to już tuż-tuż. Łakniemy dobrych informacji, które pomagają w dopłynięciu. To szansa dla firm, które wiedzą, na czym polega tzw. real time marketing.

Producent klapek marki Kubota już to zrobił, umieszczając na Facebooku zdjęcie żółtych i szarych klapek i krótki komentarz: „Pantone wybrał klap... kolor roku 2021! Tak się składa, że wiedzieliśmy już od dawna, na jakie odcienie postawić”. Niezawodna okazała się także IKEA. Zdjęcie słynnego fotela uszaka w takich barwach podano dalej z wpisem: „Zawsze na czasie”. W sieci zaczęły się pojawiać kolejne przykłady.

Fot. ARC
Fot. ARC

Pretekstem okazał się komunikat opublikowany przez firmę Pantone. Jak co roku od ponad 20 lat przyznała ona tytuł "Color of the Year". Do tej pory wiele osób pewnie nie zdawało sobie sprawy z tego, że kolor roku w ogóle jest wybierany, ale tym razem po prostu nie dało się nie zauważyć tej akcji. Informacja błyskawicznie obiegła sieć, pojawiając się w różnych wersjach językowych. Nawet poważny dziennik "The New York Times" i telewizja CNN doniosły wszystkim, że oto mamy kolory roku 2021, czyli tego, który przyjdzie po okropnym 2020. Magazyn "Time" dodał ten news nawet to rubryki zatytułowanej "to musisz wiedzieć".

Fot. ARC
Fot. ARC

OK, Pantone to ceniona w branży kolorów marka, która stworzyła i wypromowała swoją paletę barw, ale czy ktoś pamięta, że kolorem mijającego roku był klasyczny niebieski? Swoją drogą dopasował się ze swoim zimnem do specyfiki minionych 12 miesięcy, które zmroziły nasze emocje.

Świat nagle zainteresował się jednak tytułem koloru roku, a właściwie w tej edycji kolorami roku, bo wybrano dwa. Ludzie mają dosyć 2020 i zamknięci w czterech ścianach, odizolowani od przyjaciół i swoich ulubionych odskoczni, nasączeni doniesieniami o COVID-19 potrzebują świeżych kolorów. Rzucili się więc na brzmiącą odrobinę absurdalnie informację, która do tej pory wydawała się być tylko zabawą marketingową jednej z firm. Prawda — zgrabnie i wytrwale prowadzoną przez ponad dwie dekady, jakby przygotowaną na kiepski rok, który z ulgą zostawimy za sobą, ale jednak tylko akcją.

W przyszłym roku mają królować ultimate grey i illuminating, czyli mówiąc po ludzku — szary i żółty. Do tej pory można było myśleć, że jedynie Apple potrafi opowiadać o swoich produktach z taką czułością, że człowiek albo się rozpływa i chce od razu wszystko kupić, albo zaczyna odczuwać nieprzyjemne mdłości, ale Pantone dorównuje producentowi iPhone'ów. W komunikacie czytamy na przykład: "To kolorowe małżeństwo przekazuje siłę i nadzieję, które są trwałe i budujące". Potem dodaje, że kolory tworzą parę łączącą "głębsze poczucie zamyślenia z optymistyczną obietnicą słonecznego dnia." Żółty ma przezwyciężyć niepewność i dodać witalności, a szary podkreślić zdolność przetrwania próby czasu. Tak, to trochę tandetne, jakby wyjęte z kartek powieści Paulo Coelho, ale w tym roku można wiele wybaczyć. Poza tym soczysty żółty z eleganckim szarym naprawdę dobrze się komponują.

Fot. ARC
Fot. ARC

Pomysł wybierania topowego koloru może wydawać się trywialny, ale stoi za tym poważne przedsięwzięcie. Wyboru dokonują specjaliści pracujący w Pantone Color Institute. To dział w koncernie odpowiedzialny za prognozowanie trendów kolorystycznych i doradzanie firmom w kwestii doboru kolorów stosowanych w identyfikacji wizualnej. W tle pojawia się psychologia kolorów i podobne rzeczy. Wszystko wskazuje więc na to, że szary i żółty nie zostały wybrane podczas jakiegoś spotkania online, na którym po kilku godzinach ktoś zaproponował, żeby wziąć właśnie te dwa i dać sobie spokój.

Czy to ma sens? Kolory przekazują symbolikę, pomagają wyrazić siebie, aktualny stan ducha i nastawienie do otoczenia. Opisują charakter danej osoby i jej styl życia, a pewnie czasem mówią nam wiele na temat tego, kto ma jaki dzień. Wszystko rozgrywa się oczywiście na poziomie podświadomości. Vanessa Friedman na łamach "The New York Timesa" tegoroczny wybór porównuje do "światełka w tunelu". Pomyślcie — co by było, gdyby decydenci wybrali mroczną czerń i to ten komunikat zostałby posłany w internet. Dobiliby nas wszystkich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane