Zoot.cz odzieje i obuje Polaków

Największy modowy sklep internetowy z Czech rusza na podbój Polski i Węgier. W branży się zagęszcza, ale graczy nadal będzie przybywać

Zoot.cz, który działa już w Czechach, na Słowacji i w Rumunii, uznał, że nadeszła pora na dalsze rozszerzenie działalności.

NADMIAR MOŻLIWOŚCI:
Zobacz więcej

NADMIAR MOŻLIWOŚCI:

Czeska firma Zoot.cz chce się rozwijać w naszym regionie, ale zdaniem prezesa Ladislava Trpáka, na rynkach Europy Zachodniej też nie byłaby bez szans. PAP-CTK

— Chcemy wejść do Polski. Ekspansja na polski rynek to nasz plan na najbliższe 18 miesięcy — potwierdza Andrea Burgerová, która w firmie Zoot.cz odpowiada za PR. Nie precyzuje jednak terminu ani skali planowanych u nas inwestycji. — Na razie nie możemy ujawniać żadnych szczegółów — mówi przedstawicielka spółki.

Wyzwanie rzucone tradycji

Nieco bardziej otwarty był Ladislav Trpák, współwłaściciel i prezes Zoot.cz, w rozmowie z agencją ČTK.

— Jeśli chcemy zostać głównym graczem na rynku modowym Europy Środkowej i Wschodniej, musimy być obecni także na rynkach, których nam jeszcze brakuje. Myślimy o ekspansji i poszukujemy możliwości akwizycyjnych — powiedział menedżer. Oprócz Polski wymienił Węgry.

— Mamy ambicję zacząć deptać po piętach tradycyjnym graczom detalicznym, takim jak H&M czy C&A. Naszym celem jest przegonienie ich w ciągu trzech lat — zadeklarował szef Zoot.cz. Jego zdaniem, to możliwe, bo czeski sklep internetowy jest w stanie utrzymać tempo wzrostu przychodów, które przekracza 40 proc.

Wiosną tego roku czeska spółka znalazła się na wysokim 43. miejscu listy FT1000 najszybciej rozwijających się firm w Europie. Przy tworzeniu rankingu dziennik „Financial Times” wziął pod uwagę wzrost przychodów w latach 2012- -15. W przypadku Zoot.cz urosły z 450 mln CZK (71 mln zł) w 2015 r., do 706 mln CZK (ponad 115 mln zł) rok później, a w tym roku mają przekroczyć 1 mld CZK (165 mln zł). Spółka zaczęła też wypracowywać zyski.

— Znamy Zoot z Czech, bo tam z nim konkurujemy. Jego wejście do Polski nie oznacza większych zmian na rynku, to nie jest silny europejski gracz — komentuje Krzysztof Bajołek, twórca m.in. sieci sklepów Medicine i e-sklepu modowego Answear.com. Chętnych na kawałek internetowego tortu przybywa. Pytanie, czy jest tego wart. Polki kupujące online wydają co miesiąc na odzież i akcesoria w internecie 89 zł, a Polacy — 74 zł. W przypadku obuwia to odpowiednio: 82 zł i 67 zł (raport „E-commerce w Polsce 2016”, Gemius dla e-Commerce Polska).

— Nasz rynek przyciąga, bo jest jednym z największych w Europie, a wydatki na odzież i akcesoria cały czas rosną — w przeciwieństwie do wielu rynków zachodnich. Spodziewam się więc kolejnych debiutów — twierdzi Krzysztof Bajołek. Zoot.cz stawia zapewne na nasz kraj również dlatego, że wydatki modowe na jego rodzimym rynku są relatywnie niewielkie. Z badań rynkowych wynika, że Czesi wydają przeciętnie na zakup odzieży najmniej ze wszystkich mieszkańców regionu — to zaledwie 3 proc. ich wszystkich wydatków. Na Słowacji ten współczynnik jest już wyższy — wynosi ok. 4,5 proc.

— W Polsce rynek mody online jest nadal w fazie rozwoju, a dwucyfrowa dynamika w ostatnich latach jest powodem silnej ekspansji platform sprzedażowych w tej części Europy — wtóruje Celestyna Lendo-Zachariasz, menedżer kategorii Moda w Allegro, które też dokłada kolejne marki do swojej platformy. Były już jednak pierwsze niepowodzenia na naszym rynku e-mody. W zeszłym roku znad Wisły wycofała się francuska Sarenza, e-sklep o obrotach ponad 200 mln EUR, specjalizujący się w obuwiu.

Kanibalizacja czy efektywność

W producentach multibrandowy kanał sprzedaży budzi mieszane uczucia. Wielu stworzyło własne sklepy internetowe i mocno inwestuje w rozwój e-commerce. Tomasz Malicki, prezes Gino Rossi, powtarzał kilkakrotnie, że nie wierzy w dalszy nieograniczony wzrost multibrandowych platform, bo współpraca z nimi może doprowadzić do kanibalizacji własnego kanału sprzedaży i uzależnienia od podmiotu, który ma własną politykę sprzedażową i marketingową. Jednocześnie coraz mocniej w Polsce okopuje się globalny gracz — Zalando.

Przekonuje, że pojedynczy producent nie jest w stanie uzyskać takiej efektywności jak platforma, m.in. w zakresie kosztów czy logistyki. Ponadto platforma z ofertą wielu marek jest znacznie wygodniejsza dla konsumenta, który nie musi zakładać wielu kont i składać wielu zamówień. Wywodząca się z Niemiec grupa zbudowała wielkie centrum logistyczne w Gryfinie i zapowiedziała kolejne inwestycje. Wejścia nowego gracza do Polski komentować nie chciała.

Cztery klientki, jeden klient

Zoot.cz ma fundusze na dalszą ekspansję. Na początku roku pozyskał 4,5 mln EUR (19 mln zł) od funduszy 3TS Capital Partners i BHS Private Equity Fund. Pieniądze ma przeznaczyć na zdobywanie nowych rynków. Latem Zoot.cz sprzedał też swoim klientom detalicznym — w ramach emisji niepublicznej — obligacje o łącznej wartości 150 mln CZK (24,5 mln zł).

W ofercie firmy jest odzież i obuwie dla kobiet, mężczyzn i dzieci w każdym wieku oraz akcesoria (paski, torebki itp.). Większość klientów sklepu stanowią kobiety — w Czechach 80 proc., w Rumunii 60 proc. Często robią zakupy nie tylko dla siebie, ale także dla partnerów i dzieci. Najwięcej wydają klientki w wieku 35+. Na trzech rynkach, na których działa (Czechy to 81 proc. sprzedaży), Zoot.cz ma 40 punktów typu try & buy, w których można np. przymierzyć ubrania i buty.

— To opcja, która sprawdza się na rynku czeskim i jest wyróżnikiem Zoot, ale Polacy nie są do niej przyzwyczajeni i masowo z niej nie korzystają. W naszych sklepach Medicine można odebrać przesyłkę z Answear.com oraz przymierzyć na miejscu jej zawartość — mówi Krzysztof Bajołek. Zoot.cz ma wkrótce zaoferować nową usługę — aplikację, która pomoże klientom dobrać odpowiedni rozmiar odzieży bez konieczności przymierzania ubrań przed zakupem.

Różnych połączeń świata offline i online poszukują też inni gracze. Zalando na rodzimym rynku dogadało się z siecią sklepów Adidasa: klienci zamawiali przez platformę, a paczka była dostarczana do wybranego przez nich sklepu jeszcze tego samego dnia. Giuseppe Tamola, szef Zalando na Polskę, kilka miesięcy temu stwierdził w rozmowie z „PB”, że należy spodziewać się kolejnych podobnych przedsięwzięć, także u nas.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer, Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Zoot.cz odzieje i obuje Polaków