Presja inflacyjna jest niewielka. Wydaje się, że na razie to, co zrobiła Rada Polityki Pieniężnej w czerwcu, czyli podniesienie stóp o 50 pkt bazowych, jest wystarczające i teraz raczej powinno się poczekać - powiedział w piątek PAP główny ekonomista firmy analitycznej TMS Marek Zuber.
Odniósł się w ten sposób do piątkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego i Narodowego Banku Polskiego. GUS podał, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych w pierwszym półroczu wzrosły o 7,2 proc., zaś w czerwcu wzrost cen yniósł w skali roku 8,1 proc. GUS poinformował też, że ceny w pierwszej połowie lipca w porównaniu do pierwszej połowy czerwca nie zmieniły się.
NBP podał, że wszystkie miary inflacji bazowej wzrosły w czerwcu do poziomu 2,3-4,5 proc., z 2,0-3,7 proc. w maju.
Zdaniem Zubera, wzrost inflacji jest jednorazowy i nie ma wątpliwości co do przyczyn, które spowodowały ten wzrost (m.in. efekt akcesyjny). Z kolei wzrost inflacji bazowej jest kontrolowany.
"Pytanie jest takie, czy wzrost inflacji przełoży się na decyzje konsumentów i ich oczekiwania inflacyjne. Jeżeli te oczekiwania się zwiększą, będzie to niebezpieczne. Mogą zacząć wywierać presję na podwyżki płac, a to przełożyłoby się na dalszy wzrost inflacji" - powiedział Zuber.
Jego zdaniem, brak zmiany cen od pierwszej połowy czerwca do pierwszej połowy lipca oznacza, że różnice cen między Polską a UE zaczynają się wyrównywać i po doliczeniu kosztów transportu import polskiej żywności nie jest już tak opłacalny jak poprzednio.
Zwrócił jednak uwagę, że w ubiegłym roku o tej porze ceny żywności spadały już o ok. 1 proc. "Nie należy chyba jednak liczyć, że w miesiącach letnich ceny żywności spadną tak wyraźnie jak w zeszłym roku. Zatem sensowne będzie poczekać do sierpnia, a może dłużej, by zobaczyć jak sytuacja będzie się kształtować" - powiedział Zuber.
lach/ pwd/ mw/