ZUS zarobi więcej na kierowcach

Rząd przygotowuje zmiany przepisów dotyczące składek odprowadzanych przez przewoźników. Ich koszty wzrosną. Drożej zapłacą też importerzy

Podczas jednego ze spotkań Zespołu Trójstronnego ds. Transportu Drogowego przedstawiciele rządu przedstawili projekt zmian ustawy o czasie pracy kierowców. Jeśli zostanie wdrożony, przewoźnicy zapłacą wyższe składki ubezpieczeniowe za pracowników, co przełoży się na wyższe ceny frachtu. Odczują to ich zagraniczni klienci oraz polscy importerzy.

Zobacz więcej

ZASADY ROZLICZEŃ: Kamil Wolański, ekspert OCRK (na fot. z prawej), informuje, że obecnie przewoźnicy płacą składki zazwyczaj od płacy sięgającej średnio 2,6 tys. zł brutto, a według nowych zasad podstawą będzie średnie wynagrodzenie wynoszące teraz 4,44 tys. zł brutto. Łukasz Włoch, ekspert OCRK, uważa, że zachęci to młodych ludzi do szkoleń i podjęcia pracy kierowcy. Fot. Grzegorz Kawecki

— Zaproponowane zmiany przepisów oznaczają w praktyce rezygnację z podróży służbowych kierowców. Są wynikiem wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował obecne zasady wynagrodzeń kierowców, a także wymogów stawianych przez instytucje unijne i państwa Europy Zachodniej, dotyczących pracowników delegowanych i wypłacanej im płacy minimalnej oraz, a może przede wszystkim, oczekiwań płacowych kierowców — mówi Kamil Wolański, ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK).

Składniki wynagrodzenia

Przedstawiciele rządu od miesięcy kwestionują proponowane przez unijne instytucje plany restrykcyjnych regulacji płacowych dotyczących delegowanych pracowników, w tym kierowców międzynarodowych, ale jednocześnie starają się tak dostosować polskie wynagrodzenia, by za granicą nie były kwestionowane.

— Obecnie kierowcy realizujący przewozy w transporcie międzynarodowym zarabiają netto 6-8 tys. zł. Jednak ich wynagrodzenie podstawowe jest ustalone nawet na poziomie płacy minimalnej, czyli 2,1 tys. zł brutto. Od tej kwoty odprowadzane są składki na ZUS i podatki. Resztę wypłaty otrzymują w formie nieoskładkowanych diet i ryczałtów, sięgających około 250 zł dziennie — wyjaśnia Łukasz Włoch, ekspert OCRK.

Jednak kraje Unii Europejskiej nie chcą wliczać niektórych elementów wypłaty kierowcy związanych z podróżami służbowymi (na przykład diet i ryczałtów za noclegi) do obowiązującego na ich terenie wynagrodzenia minimalnego. W efekcie przewoźnikom trudno dostosować się do ich wymogów. Zdaniem Łukasza Włocha, nowe przepisy mogą ułatwić spełnienie regulacji płacowych innych państw Unii Europejskiej. Podstawą do obliczania składek może być bowiem już nie polska płaca minimalna, lecz wynagrodzenie brutto kierowcy, wynikające z umowy o pracę. Kamil Wolański wyjaśnia, że jeśli nowe przepisy wejdą w życie, składki będą odprowadzane jak dla pracowników delegowanych. Będą naliczane od kwoty całkowitego wynagrodzenia brutto pomniejszonego o tzw. wirtualne diety zagraniczne, które kierowca dostałby za dni pracy w innym kraju, wynikające z rozporządzenia o podróżach służbowych. Jeśli wynik tego odejmowania będzie niższy od średniego wynagrodzenia w Polsce wynoszącego w 2018 r. 4443 zł, pracodawca i tak musi zapłacić składki wynikające z jego wysokości. Podatek natomiast będzie obliczany od wynagrodzenia brutto pomniejszonego o 30 proc. z wirtualnych diet zagranicznych. Przy takich zasadach naliczania danin diety i ryczałty nie będą już miały znacznego udziału w wypłacie kierowcy, więc służby kontrolne za granicą nie będą mogły ich kwestionować.

Wyższe koszty

Łukasz Włoch podkreśla, że obecnie w branży brakuje wielu kierowców, więc nie zgodzą się na podział dodatkowych kosztów między pracodawcę i pracownika i związane z tym obniżenie wypłaty netto. Dlatego też przewoźników czeka spory wzrost kosztów wynagrodzeń brutto. OCRK szacuje, że za każdego kierowcę trzeba będzie zapłacić o 1,0- -2,5 tys. zł więcej miesięcznie, w zależności od kraju, do którego jeździ, i czy już obecnie spełnia wymogi tamtejszych przepisów dotyczących płacy minimalnej. OCRK wylicza, że w transporcie krajowym koszty przewoźników wzrosną o 2-5 proc., a w międzynarodowym 15-30 proc. Na wyższych składkach zyskają natomiast ZUS i fiskus.

— Konieczne będzie także podniesienie przez przewoźników cen frachtu — uważa Łukasz Włoch.

Wówczas drożej za transport towarów z Polski zapłacą zagraniczni klienci oraz polscy importerzy, dla których towary przywożone są kursami powrotnymi. Zdaniem Łukasza Włocha, mniejsze firmy transportowe mogą mieć większy problem z przerzuceniem w krótkim okresie wyższych kosztów wynagrodzeń na ceny frachtu. Mają słabszą pozycję wobec klientów niż duże podmioty. Łukasz Włoch uważa również, że zmieniane w kraju przepisy, choć ułatwią polskim przedsiębiorcom wypełnienie unijnych wymogów płacowych i będą niejako odpowiedzią na oczekiwania pracowników, powinny mieć długie vacatio legis, by przewoźnicy zdążyli się do nich przygotować. Najlepiej, by weszły w życie nie wcześniej niż od początku 2019 r., bo wówczas w nowych kontraktach firmy transportowe i ich klienci będą już mogli uwzględnić wzrost kosztów wynagrodzeń.

Rumuńska konkurencja

Eksperci OCRK twierdzą, że w krótkim okresie, kiedy polskie podmioty będą dostosowywać się do nowych krajowych przepisów, zagrożeniem mogą być dla nich rosnące w siłę firmy rumuńskie. Już obecnie próbują konkurować z polskimi przewoźnikami, twierdząc, że ich pracownicy są tańsi. OCRK zwraca jednak uwagę, że Rumuni, tak samo jak Polacy, muszą dostosować się do norm płacowych państw Europy Zachodniej, więc w dłuższym terminie nie powinni być tańsi. Prognozują nawet, że będą drożsi, bo z powodu położenia geograficznego muszą pokonywać dłuższy dystans — na przykład do Niemiec — więcej zatem zapłacą za paliwo i dostarczą towar później niż polscy kierowcy.

OKIEM EKSPERTA

Potrzebujemy czasu

ANDRZEJ SZYMAŃSKI, dyrektor zarządzający Dartomu

Proponowane w Polsce zmiany przepisów są w powijakach i trudno przewidzieć, kiedy i w jakiej formule wejdą w życie. Jednocześnie unijne instytucje także proponują zmiany legislacyjne, zgodnie z którymi nie będziemy mogli wliczać już diet i ryczałtów do płacy minimalnej obowiązującej w krajach, do których jeździmy. Konieczne jest przystosowanie naszego prawodawstwa do unijnego i z pewnością spowoduje to wzrost kosztów. Chcielibyśmy jednak, by zarówno polskie, jak i unijne przepisy weszły w życie możliwie najpóźniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / ZUS zarobi więcej na kierowcach