Związki chcą nawet 1100 zł

Łukasz Świerżewski
31-08-2004, 00:00

Na dzisiejszym posiedzeniu Komisji Trójstronnej związki zawodowe znów upomną się o podwyżkę płacy minimalnej. Pracodawcy są przeciw.

Związki zawodowe nie rezygnują z batalii o podniesienie minimalnego wynagrodzenia.

— Na dzisiejszym posiedzeniu prezydium Komisji Trójstronnej ta sprawa zostanie podniesiona przez przewodniczącego OPZZ —twierdzi Norbert Kusiak, radca przewodniczącego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Partyjne poparcie

Przedstawiciele pracowników przekonują, że korekta wysokości płacy minimalnej, która w tym roku wynosi 824 zł, jest konieczna, gdyż nie rośnie ona proporcjonalnie do przeciętnego wynagrodzenia. Cel związkowców jest ambitny. Chcą wzrostu płacy minimalnej do 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, które w II kwartale wynosiło 2230 zł.

— To jest jednak cel długofalowy. Chcemy stopniowo dochodzić do poziomu obowiązującego w innych państwach Unii Europejskiej — zastrzega Norbert Kusiak.

W ubiegłym tygodniu OPZZ, Forum Związków Zawodowych, Związek Nauczycielstwa Polskiego i Sierpień 80 uzyskali sprzymierzeńca. Związkowcy spotkali się z klubami parlamentarnymi SLD i Unii Pracy i obie partie zobowiązały się ich poprzeć. Posłowie wspólnie ze związkowcami mają przygotować projekt ustawy przewidujący powiązanie płacy minimalnej z wysokością przeciętnego wynagrodzenia.

Drugim postulatem organizacji związkowych jest wprowadzenie degresywnej kwoty wolnej od podatku dochodowego. Krzysztof Janik, szef SLD, zapowiedział, że zwolnienie z płacenia podatków dotyczyłoby osób zarabiających nie więcej niż płaca minimalna, z kolei osoby objęte trzecim progiem podatkowym w ogóle nie korzystałyby z dobrodziejstw kwoty wolnej.

Projekty ustaw dotyczące obu spraw mają zostać przygotowane do połowy września.

Mocna opozycja

Zmianie zasad ustalania minimalnego wynagrodzenia solidarnie sprzeciwiają się na forum KT pracodawcy. Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, przekonuje, że wzrost gospodarczy nie jest dany raz na zawsze i niebezpieczne jest już sięganie po korzyści z nim związane. Jeremi Mordasewicz, ekspert tej organizacji, dodaje, że wzrost gospodarczy lepiej wykorzystać na wzrost zatrudnienia niż płac.

Sceptycznie do zmiany zasad ustalania płacy minimalnej — która obecnie musi rosnąć co najmniej o poziom inflacji — podchodzi także wicepremier Jerzy Hausner. Gotów jest jednak zaakceptować porozumienie wynegocjowane przez KT, jeżeli nie zagrozi ono reformie finansów publicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Świerżewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Związki chcą nawet 1100 zł