Związki pokazują lwi pazur

Łukasz Świerżewski
02-08-2004, 00:00

Energetyka, farmacja, chemia, kolej — o losach tych branż decydują porozumienia związkowców z rządem. Pracodawcy będą protestować.

Ostatnie miesiące pokazują, że związki zawodowe nadal są w Polsce realną siłą, zwłaszcza w spółkach skarbu państwa. Przekształcenia w kolejnictwie, chemii i farmacji zależą od ich akceptacji, a ostateczne decyzje często podejmowane są wręcz pod ich dyktando.

Układy z rządem

Pracodawcom nie podoba się, że związkowcy ponad ich głowami załatwiają swoje branżowe interesy z ministerstwem skarbu, gospodarki lub infrastruktury.

— Wpływy organizacji związkowych w branżach nie są poddane społecznej kontroli. Choć zasiadamy w Komisji Trójstronnej (TK), często nie wiemy, co się dzieje. Tymczasem dochodzi do podpisywania umów w imieniu państwa. Umów dotyczących publicznych pieniędzy. Chcę tę sprawę przedstawić podczas posiedzenia TK — twierdzi Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Jej zdaniem, w takich sytuacjach nie zawsze dochodzi do głosu interes społeczny lub firmy. Innego zdania są działacze związkowi.

— Moim zdaniem, załogi nie posuwają się za daleko. Były nawet przypadki, że związkowcy zgadzali się na obniżenie wynagrodzeń, by zakład mógł funkcjonować. Nam zależy na tym, by firmy działały. Nie chcemy też być hamulcowym i sprawiać, by jedna branża zyskiwała kosztem pozostałych — oponuje Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Zdaniem Henryki Bochniarz, można nawet mówić o zmianie taktyki organizacji związkowych. Na arenie ogólnopolskiej są słabiej widoczne, za to bardzo skutecznie walczą o swoje interesy na poziomie lokalnym czy branżowym.

— Nie, to nie tak. Nie da się oddzielić spraw krajowych i branżowych. W zakładach powinny decydować zbiorowe układy pracy, gdy zaś interes dotyczy szerszych grup, np. branż, należy działać na poziomie krajowym — mówi Jan Guz.

Zaginieni w masie

Choć związkowcy temu zaprzeczają, ich rola na arenie ogólnopolskiej słabnie. Ostatnie posiedzenia Komisji Trójstronnej pokazuje, że wicepremier Jerzy Hausner nie jest skłonny zgodzić się ze związkowymi postulatami zwiększenia płacy minimalnej i podniesienia płac w budżetówce. Dziewiętnastu posłów OPZZ ginie w masie SLD, a Sojusz często nie realizuje postulatów związku. Sukcesem związków, choć wywalczonym ramię w ramię z pracodawcami, było natomiast uniknięcie objęcia ich podatkiem CIT.

— Rola związków zawodowych w miarę przekształceń gospodarki stopniowo maleje, i to dobrze. Nie powinny one zajmować się zarządzaniem czy prywatyzacją, ale wysyłaniem dzieci pracowników na wczasy. Ich ranga była wysoka z powodów historycznych, ale to nie służyło polskiej gospodarce — podsumowuje Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Świerżewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Związki pokazują lwi pazur