Przedstawiciele związków zawodowych chcą, aby w tych zakładach gdzie istnieją związki, miały one kompetencje rad pracowniczych; rady te miałyby informować pracowników o tym, co dzieje się w firmie. Natomiast pracodawcy nie chcą, by nowa ustawa o informacji i konsultacji zwiększała kompetencje związków zawodowych.
W poniedziałek dyskutowali o tym w siedzibie "Gazety Prawnej" przedstawiciele m.in.: Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Solidarności, Konfederacji Pracodawców Polskich, Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych oraz eksperci.
Pracodawcy nie chcą, by nowa ustawa zwiększyła kompetencje związków zawodowych. Chcieliby, aby kwestie informacji i konsultacji w przedsiębiorstwach były regulowane poprzez porozumienia w poszczególnych przedsiębiorstwach; tak jak dzieje się to w krajach skandynawskich.
"Tam, gdzie są związki zawodowe tworzenie nowych struktur do informacji i konsultacji jest niepotrzebne, w zakładach - w których związków nie ma należy wyłonić reprezentację pracowniczą" - uważa Sławomir Adamczyk z NSZZ "Solidarność". Jego zdaniem, związki powinny mieć dostęp do informacji o przedsiębiorstwie stale, a nie tylko np. przy sprzedaży firmy czy zwolnieniach grupowych. Adamczyk podkreślił, że związki zawodowe zwykle nie reprezentują jedynie związkowców, ale też i innych pracowników firmy.
Zdaniem Jacka Męciny z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, w niektórych zakładach związków jest wiele i nie są one reprezentatywne, a jak zaznaczył "pracodawca powinien mieć jednego partnera do dyskusji". Ponadto - dodał - "przedstawiciel rad pracowniczych musi identyfikować się z interesem firmy, a nie ze swoimi strukturami związkowymi".
Wprowadzenie rad pracowniczych przewiduje unijna dyrektywa z 2002 roku; do polskiego prawa miała być wdrożona do 23 marca 2005 roku. Dotychczas jednak partnerom społecznym nie udało się osiągnąć porozumienia. Opracowano trzy projekty ustaw, dwa: rządowy i związkowy są w Sejmie. Trwają prace (pracodawców i związkowców nad kolejnym projektem, obydwie strony mają jednak rozbieżne stanowiska.
Tymczasem - jak powiedział dr Jacek Skoczyński z Uniwersytetu Warszawskiego - w polskim prawie nie ma definicji przedstawicielstwa pracowniczego i byłaby potrzebna szersza dyskusja nt. zbiorowego prawa pracy.