Związkowcy BGK oburzeni planami rządu

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2013-04-18 00:00

„Coś takiego nie zdarzyło się jeszcze w historii banku” — napisał OPZZ w liście otwartym do wiceministra finansów.

Niespełna miesiąc temu „Puls Biznesu” informował, że Ministerstwo Finansów (MF) zamierza przeprowadzić rewolucję w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK). Jak przekonywał na naszych łamach wiceminister Wojciech Kowalczyk, szef rady nadzorczej BGK, bank potrzebuje zmian, by mógł ponownie odgrywać tak ważną rolę w polskiej gospodarce jak w XX-leciu międzywojennym. MF po naszym tekście rozpisało konkurs na nowego prezesaBGK.

Jednocześnie stara się zmienić zasady działania banku oraz wyjąć go spod ustawy kominowej, bo — zdaniem resortu — przy obecnym poziomie wynagrodzeń trudno jest mu pozyskiwać z rynku najlepszych menedżerów. Te plany rady nadzorczej wywołały poruszenie wśród związkowców BGK. W liście otwartym przesłanym wczoraj do Wojciecha Kowalczyka zarzucają wiceministrowi, że podważa on kompetencje obecnego zarządu banku, a w dodatku nie informuje załogi o planowanych zmianach.

„Jest wysoce niepokojącym zjawiskiem, że pracownicy BGK dowiadują się o planowanej rewolucji z mediów. MF i rada nadzorcza BGK kierują czytelny przekaz do przyszłych beneficjentów zmian, ignorując zupełnie ogół pracowników BGK, którzy poniosą koszty i ciężary kolejnych zmian” — pisze w liście Barbara Kramarz, przewodnicząca OPZZ w BGK.

Pyta też, na jakiej podstawie resort finansów rozpisał konkurs na prezesa BGK, skoro obecny prezes — Dariusz Daniluk — jest w trakcie swojej pięcioletniej kadencji.

„Nie zdarzyło się jeszcze w historii BGK, by publicznie podważać kompetencje pracowników naszego banku, w tym kompetencje osób nim zarządzających. Takie działanie jest nie tylko niesmaczne i niesprawiedliwe dla pracowników, ale też godzi w dobre imię BGK — twierdzi Barbara Kramarz.

Szefowa związku przypomina też, że Wojciech Kowalczyk przed objęciem posady wiceministra sam pełnił funkcję wiceprezesa BGK. Mimo ustawy kominowej zgodził się opuścić sektor prywatny i rozpocząć pracę w państwowym banku (Wojciech Kowalczyk przed BGK pracował m.in. w Citi Handlowym oraz Merrill Lynch). „Czy wówczas nie był Pan wysokiej klasy specjalistą?” — pyta Barbara Kramarz. Resort finansów nie komentuje tych zarzutów.