Związkowcy chcą pisać Orlenowi strategię

Emil Górecki
opublikowano: 2014-11-04 00:00

Komedia pomyłek: zamiast bronić praw pracowniczych, szefowie związków zawodowych chcą podejmować decyzje właścicielskie

Już listopad, ale pogoda zachęca do aktywności na świeżym powietrzu. 5 listopada, skorzysta z tego kilkuset pracowników grupy PKN Orlen, którzy zamierzają pikietować pod siedzibą premiera z nadzieją na miękkie serce premier Ewy Kopacz.

East News

— Mamy jeszcze nadzieję, że minister skarbu zajmie się naszymi żądaniami i do pikiety nie dojdzie. Chcemy, by ludzie w Polsce mieli pracę, więc niech Orlen nie zwalnia ich dla pozornych oszczędności — mówi Bogusław Pietrzak, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w Orlenie.

Związkowy demiurg

Osią sporu jest planowane w zakładach Orlenu przejście z pięciobrygadowego systemu pracy na czterobrygadowy. Związkowcy uważają, że oszczędności z tego wynikające będą niewielkie, a znacznie większe można poczynić na ograniczeniu budżetu marketingowego oraz wynagrodzeń zarządu. Chcą też podjęcia rozmów z Jackiem Krawcem, prezesem spółki, oraz wstrzymania polityki oszczędności w spółkach z grupy. Orlen tłumaczy konieczność oszczędności spadkiem marż rafineryjnych i popytu na paliwo oraz wzrostem importu.

— Spośród rafinerii grupy Orlen tylko w płockim zakładzie obowiązuje nieefektywny system pięciobrygadowy. Zmiany nie powinny być dotkliwe dla pracowników. Około 270 z nich posiada lub nabędzie w 2015 r. uprawnienia emerytalne. To właśnie do nich chcemy w pierwszej kolejności skierować nasze propozycje — mówi Beata Karpińska z płockiego biura prasowego Orlenu.

W pikiecie udział wezmą także pracownicy należących do paliwowej grupy Inowrocławskich Kopalni Soli Solino. Tu od dwóch tygodni trwa strajk głodowy (strajkujący głodują rotacyjnie), a żądania związkowców dotyczą głównie strategii spółki: od odwołania zarządu aż po zmiany w akcjonariacie Orlenu, które miałyby zagwarantować „stabilny rozwój spółki”. Czy to obszary działania związków zawodowych?

— Tak, jeśli nie zajmują się tym ci, do których to należy. Poza tym wszystkie sprawy, które poruszamy, sprowadzają się do zapewnienia pracownikom stabilnych warunków zatrudnienia — zapewnia Jerzy Gawęda, przewodniczący Solidarności w Solino.

Kreml a etat

Sprawy pracownicze szef związkowców wywodzi od… sytuacji międzynarodowej: Solino nie zwiększa przepustowości podziemnego magazynu ropy i paliw, a minister skarbu nie integruje branż chemicznej i energetycznej, a to narażanie bezpieczeństwa energetycznego kraju w warunkach kryzysu wschodniego. Stąd przechodzi do wypowiedzenia przez zarząd Solino pakietu gwarancji socjalnych i zbiorowego układu pracy. Rzeczniczka Orlenu zapewnia jednak, że dla pracowników to prawie nic nie zmieniło.

— Orlen wypełnił wszystkie zapisy pakietu socjalnego już na początku poprzedniej dekady. Pozostał tylko jeden punkt sporny: oddelegowanie do rady nadzorczej Jerzego Gawędy, którego motywy jako kandydata w wyborach samorządowych są oczywiste. Presja na powrót do pakietu dotyczy więc tylko jednego pracownika. Zakładowy układ zbiorowy pracy został wypowiedziany, ale z intencją wypracowania nowych rozwiązań.

Wszystkie obecne w nim składniki płac zostały zawarte w nowym systemie wynagradzania, z wyjątkiem nagród jubileuszowych i odpraw emerytalnych. Te punkty muszą być przedmiotem negocjacji z organizacjami związkowymi, tymczasem większość ich przedstawicieli odmawia udziału w rozmowach, co w efekcie szkodzi tylko pracownikom — dodaje Beata Karpińska.

Związek hamulcowy

O protestach związków zawodowych najczęściej słychać w górnictwie. W zeszłym miesiącu związkowi szefowie kontestowali plan naprawczy Kompanii Węglowej, która potrzebuje natychmiastowej pomocy, by nie upaść. 3 listopada w drugi spór zbiorowy ze związkami weszło PKP Cargo. Kością niezgody jest wypłata 1 tys. zł premii z okazji Święta Kolejarza oraz delegowanie przedstawiciela związków do rady nadzorczej.

— Związki zawodowe w Polsce, przez historyczną rolę Solidarności, cieszą się nieuzasadnionymi przywilejami, jak fundowane przez firmę etaty, system zbierania składek czy lokale. Związkowy aparat jest zainteresowany nie losem pracowników, ale samym sobą. Uważam, że szczególnie w dużych firmach jest miejsce dla rozsądnych związków zawodowych, nawet w radach nadzorczych. Jednak nie w tym kształcie, jak to działa w Polsce — uważa Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.