Związkowcy nie zamierzają kupować kota w worku

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2003-07-02 00:00

Jeśli minister Hausner rzeczywiście zamierza uzależnić wprowadzenie podatku liniowego od zgody związkowców, to może mieć bardzo trudne zadanie.

Maciej Manicki szef OPZZ

- O zmianę systemu podatkowego zwracaliśmy się od dawna do kolejnych ministrów finansów. Jesteśmy za wprowadzeniem nowego systemu podatkowego od dochodów osobistych i od działalności gospodarczej. Podatek od dochodów osobistych powinien jednak być progresywny, i to na poziomie nie mniejszym niż obecnie. Jesteśmy zaś przeciwni zrównaniu opodatkowania od dochodów osobistych i od działalności gospodarczej. Tego nie da się pogodzić z naszą propozycją. Jestem w stanie wyobrazić sobie podatek liniowy na poziomie 20-30 proc. i przy założeniu znacznego podwyższenia kwoty wolnej od podatku dla osób o najniższych dochodach, ale wtedy niewiele by się zmieniło, a system nadal będzie skomplikowany.

Andrzej Lepper szef Samoobrony

- W takim kształcie, w jakim chce to zrobić minister Hausner, absolutnie nie będzie naszej zgody na wprowadzenie podatku liniowego. Nie zgadzamy się na zrównanie podatku dla osób fizycznych i prawnych. Kwota wolna od podatku dla osób fizycznych powinna zostać podniesiona do 8,8 tys. zł, a podatek dla tej grupy powinien być progresywny. Przyjmujemy propozycję podatku liniowego dla osób prawnych, ale pod warunkiem, że będzie to podatek wysokości 10 proc.

Maciej Jankowski wiceszef NSZZ Solidarność

- Nie można dziś odpowiedzieć jednoznacznie, czy jesteśmy za czy przeciw podatkowi liniowemu, bo brakuje nam danych na temat skutków takiego rozwiązania. Do tej pory nikt nie przedstawił choćby symulacji skutków dla pracowników. Wszystkie szacunki mówiły tylko o zmianie pozycji pracodawców. Nikt nie robi też analiz dla niemałej grupy zarabiających poniżej średniej krajowej, a przecież stracą oni wszystkie ulgi. Nasi ekonomiści sprawdzą analizy, których spodziewamy się od ministra Hausnera, i ocenimy, czy wprowadzenie liniowego dla większości pracowników będzie korzystne czy nie.

Bogdan Wyrzyński NSZZ Solidarność ’80

- Podatek liniowy to moda, na którą jednak Polski dzisiaj jeszcze nie stać. Wszystkim zależy na znalezieniu sposobu, by pomóc najbiedniejszym, tyle że wcześniejsze pomysły ministra Hausnera okazały się niewypałami. Z reform kodeksu pracy dziś chcą się wycofywać nawet pracodawcy, a przecież miały stymulować tworzenie nowych miejsc pracy.

Nie jestem za rozdawnictwem. Uważam, że ludziom nie wolno dawać ryby, lecz wędkę. Obawiam się jednak, że pracodawcy ze średnich i małych firm nie są nastawieni na rozwijanie swoich przedsiębiorstw i tworzenie nowych miejsc pracy. Nadal myślą raczej o tym, żeby jak najszybciej się dorobić.

Roman Wierzbicki szef NSZZ Solidarność RI

- Propozycje ministra Hausnera mają charakter życzeniowy. Pokazano cele, nie pokazano sposobu, jak je osiągnąć. Podatku liniowego nie można zaś oceniać w oderwaniu od reszty programu naprawy gospodarki. A ponieważ nie zaproponowano, jak wykorzystać efekty zmiany systemu podatkowego, uważam, że wprowadzenie liniowego nic nie da. Dlatego jestem mu przeciwny. Tylko jeden argument mógłby mnie przekonać do zaakceptowania tego rozwiązania — gdyby zaoszczędzone przez przedsiębiorców środki były obowiązkowo przeznaczane na dalsze inwestycje.

Po analizie całego wystąpienia ministra Hausnera nasuwa się wniosek, że podatek liniowy to najkrótsza droga do dalszego pogłębienia biedy, a reforma finansów ma się odbyć kosztem ubogiej warstwy społeczeństwa oraz rolników.

Stanisław Kogut szef Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ Solidarność

- W wypowiedzi wiepremiera Jerzego Hausnera, koordynatora polityki gospodarczej, jest za dużo „gdybania”, a zbyt mało konkretów. Jeśli z rachunku ekonomicznego wyjdzie, że podatek liniowy pobudzi tworzenie miejsc pracy — poprzemy ten pomysł. Chcemy jednak zobaczyć konkrety, bo obietnic do tej pory było bardzo dużo. Ja jestem za, bo widzę, że nawet w krajach byłego ZSRR podatek liniowy stymuluje wzrost. Jeśli pomysł zostanie merytorycznie uzasadniony, nie będziemy go torpedować tylko dlatego, że został przygotowany przez opcję polityczną, z którą się nie identyfikujemy. Polityka już dawno powinna zostać wyprowadzona z gospodarki.