Zwłoka grozi chaosem

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 12-01-2007, 00:00

Trwają prace nad opracowaniem zasad wypłacania emerytur z OFE. Projekt minister nie ma poparcia w koalicji. Branża ostrzega, że czas goni.

Nikt nie wie, kto i na jakich zasadach będzie wypłacał emerytury z OFE. Niedawno swój pomysł zgłosiła Anna Kalata, minister pracy i polityki społecznej. Po przejściu na emeryturę pieniądze zgromadzone w OFE mają trafić do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), a konkretnie do Funduszu Emerytur Kapitałowych. I to ZUS będzie od tego momentu zarządzał kapitałem i wypłacał emeryturę. Inaczej jego rolę widzą towarzystwa emerytalne.

— ZUS powinien odpowiadać tylko za techniczną stronę wypłacania emerytur, czyli ich przekazywanie — uważa Krzysztof Lutostański, prezes PTE Bankowy.

Projekt minister Kalaty wzbudził powszechny sprzeciw. Pomysłu nie popierają nawet inni członkowie rządu. Publicznie skrytykowała go minister finansów Zyta Gilowska. Wygląda na to, że nie może też liczyć na poparcie koalicjantów.

— Widzę dużo więcej argumentów przeciw niż za wypłacaniem emerytur z OFE przez ZUS — mówi Artur Zawisza, poseł PiS.

Na szczęście brak przepisów raczej nie grozi wstrzymaniem wypłat pierwszych emerytur w 2009 r. — pierwsza grupa emerytów będzie niewielka. Nie oznacza to jednak, że problem można bagatelizować.

— System wypłat na pewno będzie trudny, choćby ze względu na skalę przedsięwzięcia. Instytucje, które będą go wdrażały, muszą mieć na to czas. Inaczej grozi nam zamieszanie podobne do tego z początku reformy — ostrzega Krzysztof Lutostański.

Przypomnijmy, według pierwotnych założeń emerytury miały wypłacać prywatne firmy. Przechodzący na emeryturę miał sobie wybrać, kto i w jakiej formie będzie wypłacał mu świadczenie. Minister pracy przekonuje, że lepiej, jeśli zajmie się tym ZUS, bo będzie tańszy.

Największe obawy analityków budzi brak specjalistów od zarządzania aktywami w tej państwowej instytucji. A wyzwanie będzie duże, bo w perspektywie lat przyjdzie im zarządzać przynajmniej kilkudziesięcioma miliardami złotych. Są też obawy, w co będą lokowane pieniądze.

— Polityka inwestycyjna takiego funduszu będzie bardzo bezpieczna, zatem większość środków będzie lokowana w obligacje skarbu państwa. Dojdzie więc do sytuacji, że państwo będzie samo od siebie kupowało obligacje. To oznacza oczywisty konflikt interesów — mówi Krzysztof Lutostański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane